Search Menu

Cierpliwość nagrodzona

Cierpliwość to u biegacza jedna z najważniejszych cech i jeśli wykonało się dobrze trening, to nic innego jak właśnie cierpliwie czekać na swój dzień. Taki dzień w ostatnią sobotę mieli Beata Lupa i Rysiek Tarłowski, którzy wystartowali w otwartych Mistrzostwach Polski w biegu na 5km rozgrywanych na Warszawskim Ursynowie. Oboje spisali się bardzo dobrze, żeby nie powiedzieć rewelacyjnie!!! Beata zajmuje jakże wysokie piąte miejsce open wśród kobiet ustanawiając swój nowy rekord życiowy o ponad pół minuty!! Forma zatem przyszła idealnie w najważniejszy dzień 🙂 Bariera 17 minut została złamana i oficjalny czas 16:52 Brawo, tym bardziej że na starcie pojawiło się bardzo dużo znanych zawodniczek. Idealnie z formą trafił też Rysiek i odnotował jeden ze swoich największych sukcesów życiowych, jakim jest zdobycie tytułu Mistrza Polski w kategorii M-50 Czas 17:38.

Wielkie uznania dla naszej dwójki i oczywiście duma nas rozpiera 🙂

Spełnić Marzenie

Za nami kolejne bardzo udane starty i to wszędzie gdzie się pojawialiśmy. Zaczniemy jednak od Wrocławia – rozgrywany był tam „Nocny półmaraton”. To wielkie święto biegowe, więc nie mogło zabraknąć i nas 🙂 W stawce blisko jedenastu tysięcy biegaczy, osiem osób z naszego Teamu. Nastroje różne, bo każdy chce przeżyć to na swój sposób, ale uśmiech u wszystkich taki sam i to jest najważniejsze.

Z każdą minutą warunki pogodowe poprawiały się na tyle, że śmiało można było próbować zawalczyć o jak najlepszy wynik. Atmosfera na stadionie bardzo gorąca, a wśród gości między innymi nasza Mistrzyni Świata w maratonie Wanda Panfil. Czas zleciał bardzo szybko i na mecie pojawiają się pierwsi zawodnicy, a my wypatrujemy naszych. Jest i Sławek Waszek, ale coś za szybko! Jak się okazało Sławek miał przysłowiowy dzień konia 🙂 Rekord życiowy poprawiony o ponad 5 minut!!!

Radości nie było końca a za chwile ze swoich rekordów cieszyli się równie mocno Michał Walski i Romek Ziembicki 🙂 Michał tak mocno, że barierka ochronna oddzielająca trybunę od stadionu została pokonana w mgnieniu oka. Na metę wbiega mocno zmęczony Przemek Kowalczyk, a chwile później Ela Kościk, która również ustanawia swój nowy rekord, ale o tym będzie poniżej 🙂 Za Elą na metę docierają Bożena Kozak –Sroka i Jacek Strucki, któremu udaje się złamać barierę dwóch godzin 🙂 Ogromne brawa należą się Jadzi Ostrowskiej, która niedawno złamała palca i mimo dolegliwości jeszcze z tym związanych kończy bieg BRAWO !!!

Poniżej jeszcze krótka relacja Eli 🙂

SPEŁNIĆ MARZENIE

Marzyłam o tym, żeby po raz kolejny przesunąć granice, treningi wskazywały, że to się da zrobić, ile? tego nie wie nikt, dyspozycja dnia, chwila nieuwagi i czar prysł. Są jednak takie biegi, na które przygotowujemy się specjalnie z zamiarem zrobienia wymarzonego wyniku. Ten półmaraton był dla mnie właśnie taki. Czułam, że jestem przygotowana, trener to potwierdzał, więc czemu nie spróbować. Wiara w siebie to połowa sukcesu. Druga połowa to ciężka praca i ….hmmm trochę szczęścia. Chyba jednak mi dopisało 🙂 bo dwa dni przed, biegnąc na trening wyrżnęłam, leciałam tak długo, że zdążyłam nawet pomyśleć jak się ratować. Szczęśliwie cała, choć nieco poobijana i obolała wyszłam z tego. Trening trzeba było jednak zrobić, no więc otrzepałam się i poleciałam. W sobotę jednak czułam bolące uda, obity palec itd., nawet trener zauważył lekkie wycofanie. Ja jednak nie mogłam doczekać się startu, coś sobie zaplanowałam, poukładałam w głowie i na tym się skoncentrowałam, wiedziałam, że się nie poddam i zawalczę. Już po strzale startera i pierwszym kilometrze czułam, że będzie dobrze, nic mi nie przeszkadzało, nie bolało, biegło się znakomicie. Tak mijały kolejne kilometry i nie wiem, czy to kwestia tej koncentracji czy trzymającej mnie adrenaliny ale jakby mnie ktoś zapytał, którędy biegłam -nie wiem, przez co przebiegałam – nie wiem. Były mosty, zakręty i światła. Tyle zapamiętałam. I jeszcze jedno .. nasi klubowicze ( panowie) biegają za szybko 🙂 ale inni nieco wolniej, tylu komplementów i miłych słów pod adresem biegających pań, w tym siebie, zwłaszcza przy wyprzedzaniu nigdy nie słyszałam, było miło, momentami zabawnie a przede wszystkim motywująco, bo wygrać rywalizację z płcią przeciwną to przyjemność i satysfakcja. I tak zleciało 21 kilo z haczykiem a wrażenie z wbiegu na metę oświetlonego jupiterami stadionu bezcenne. Było wszystko: przyjemność z biegania, radość, satysfakcja, upragniona życiówka i okrzyk YES!!!YES!!! YES!!!

Pozdrawiam Ela 🙂

Mamy 60 miejscowości !!!

To dopiero czerwiec, a jeden z naszych projektów i planów już zrealizowany. Naszym złożeniem było wystartować w minimum 60 miejscowościach, co też uczyniliśmy 🙂 Oczywiście to nie koniec i dalej na naszej liście będą pojawiać się kolejne miasta – Szklarska Poręba biega !!!