Search Menu

Bombowy weekend

Bombowy i bardzo udany, taki właśnie był miniony weekend gdzie odnieśliśmy sporo sukcesów.

Wspominaliśmy już o tym tylko informacyjnie, więc czas na szczegóły 🙂 Tradycyjnie ktoś musiał rozpocząć nasze starty i tym razem wypadło na młodego, czyli Krzyśka Tschircha. Krzysiek po środowym bardzo udanym starcie tym razem pojawił się w Karpaczu gdzie rozgrywany był bieg „ Do Kotła Łomniczki” Dystans tylko 3km, ale za to cały czas pod górę. Poprzednie dwie edycje Krzysiek wygrał i za każdym razem ustanawiał rekord trasy, więc dlaczego by nie powtórzyć tego i teraz 🙂 Od początku narzucił swoje tempo i do drugiego kilometra biegł w trzy osobowej grupie. W głowie był plan zwyciężyć i wtedy zdecydował, że musi zaryzykować i podkręcił tempo jeszcze bardziej. Po chwili udało się zyskać około dwustumetrową przewagę i od tamtego momentu była już tylko walka z czasem. Warto było zaryzykować bo czas na mecie 13:37, oznaczał nowy rekord trasy! Został poprawiony o 40 sekund i jak sam zaznacza Krzysiek to bardzo cieszy jeszcze bardziej niż zwycięstwo. Ostatnie dwa starty pokazały mi, że cały czas idę do przodu i nie zamierzam się zatrzymywać 🙂

W imieniu Krzyśka gratulujemy organizatorom, którzy po raz kolejny zorganizowali fajny bieg i cieszymy się, że kolega Krzyśka dał się namówić na udział w biegu kończąc go z wielką radością. To potwierdza, że każdy może wyjść z domu i spróbować swoich sił bez względu na końcowy wynik BRAWO 🙂

Na drugim krańcu Polski wystartowała Beata Lupa w biegu „Olecka trzynastka” Trasa bardzo ciężka i wymagająca. Ciężko też było wybrać strategię, bo tydzień wcześniej mimo, że Beata ustanowiła rekord klubu, to pozostał spory niedosyt i obawy. Niepotrzebnie, bo tym razem wszystko zagrało jak trzeba. Mocne tempo 36:50 na 10km po drodze mówiło wszystko i Beata zwycięża zdecydowanie poprawiając rekord trasy aż o dwie minuty!!! To naprawdę kosmos !!!

Dosłownie chwilę później dotarła do nas informacja ze Świdnicy, że w biegu kobiet wygrywa nasza najmłodsza w Teame Ania Wyszowska. To właśnie tutaj nad zalewem Witoszówka, Ania debiutowała rok wcześniej zaczynając swoją przygodę z bieganiem. W kolorze różowym! Pink Power 🙂 W tym roku było Blue Power i niesamowita atmosfera. Panie zagrzewała pomysłodawczyni biegu Marzena Michalec. Na trasie można było spotkać trochę bardziej zarośnięte biegaczki, które przywdziały spódniczki, peruki i pomagały w osiągnięciu jak najlepszego czasu na łącznym dystansie 5,6km Natomiast Ania przywdział pierwszy raz koszulkę KRT 🙂 Poskutkowało to rewelacyjnie 🙂

No i kiedy humory nam mocno dopisywały i zastanawialiśmy się, czy może być jeszcze lepiej, to dotarła do nas kolejna niesamowita wiadomość. Tutaj wesprzemy się krótką relacją Eli bo właśnie była informacja od niej 🙂

Do Bojadeł pojechałam za namową taty, który mieszka kilka km dalej, toteż mogłam odwiedzić rodzinę i jednocześnie, co się zdarza rzadko pobiec w biegu, w którym to właśnie tato i rodzina będą moimi kibicami. Treningi wskazywały, że powinno być dobrze, trener dał wolną rękę, ale wiadomo bieg to co innego, czasem dyspozycja dnia może pomóc albo zrujnować cały misterny plan. Już rozgrzewka z Magdą i Pawłem pokazała, że łatwo nie będzie, było gorąco, asfalt oddawał. To był bieg jak randka w ciemno, nie znaliśmy trasy, każdy mówił, co innego, miało być 10% gruntówki, reszta asfalt. No i była już na drugim km. Tyle, że gruntówka to był pylisty piach, także jak nasze „stado” leciało to kurz się unosił. Reszta trasy już ok. Mimo gorąca powalczyliśmy i wracamy z tarczą, Magda wygrała a mi przypadło trzecie miejsce open kobiet z nową życiówką.

Jestem zadowolona, bo po drodze stoczyłam pojedynek z drugą dziewczyną, której czasy wskazują że jest zdecydowanie lepsza ode mnie a jednak na trasie raz ja raz ona. Na mecie podeszła, pogratulowała i podziękowała, że zmusiłam ją do wysiłku. Zawody kameralne, ale bardzo fajnie zorganizowane. Na koniec wieści od trenera i znowu KRT króluje. Brawa dla wszystkich.

No rzeczywiście tego dnia fruwaliśmy : W Warszawie Agnieszka Wysocka i Jarek Łuczkiewicz wystartowali w biegu wegan czysto rekreacyjnie i dla zabawy, bo takie biegnie też uwielbiamy 🙂

 Z kolei Asia, Kamil i Michał jak co roku musieli weprzeć szefostwo w biegu firmowym na co dostali klubowe zezwolenie 🙂 Kamil wywalczył tam drugie miejsce Open a Asia trzecie drużynowo.

Michał bez pudła, ale w dobrej dyspozycji przepalił płuca.

Tak minęła sobota, a jak było w niedzielę. Po prostu ciąg dalszy dobrych wieści 🙂

W Bolesławcu w biegu „Europejskim” Kamil po raz dziewiąty w tym sezonie staje na podium w Open. Tym razem na drugim miejscu ulegając tylko zawodnikowi z Maroka, a Rysiek Tarłowski zajmuje jedenaste miejsce open i drugie w kategorii.

W biegu towarzyszącym na 2,5km na drugim miejscu Open melduje się Tomek Raczko i to daje mu też pierwsze miejsce w kategorii.

Natomiast w biegu na 5km również w Bolesławcu Krzysiek Sudomlak wbiega na 24 pozycji open z czasem, który pokazuje znaczny progres. W biegach dziecięcych córki Krzyśka wywalczyły czwarte i siódme miejsca, wiec było bardzo dobrze 🙂

To był naprawdę bardzo udany i niesamowity weekend. Czego chcieć więcej, kiedy uśmiech i radość sięgały zenitu. Oby tak dalej i niebawem przekonamy się, czy nasza forma jeszcze jest, czy już uciekła 😉

Pozdrawiamy Karkonosz Running Team

 

 

 

 

Obóz w Solden

Dopiero, co wróciliśmy z naszego drugiego obozu w tym roku, a już odliczmy dni do kolejnego 🙂 Tym razem naszą bazą będzie miejscowość Solden w Tyrolu w Austrii. Sam hotel położony jest na wysokości 2000m.n.p.m więc na widoki nie powinniśmy narzekać. Mamy jeszcze jedno wolne miejsce, ale niestety tylko dla pana. Więc jeśli ktoś jest chętny pośmigać z nami w takich górach w 20-osobowej grupie, to zapraszamy termin 4-11 sierpnia 2018r. 🙂 karkonoszteam.pl

Pyknęło 50

Po ostatnich startach pyknęło nam 50 – tyle razy stawaliśmy w tym roku na podium. Nie, że się chwalimy ale jesteśmy po prostu z tego bardzo dumni. Każdy start daje nam wielką frajdę i satysfakcję a kiedy kończymy je w zdrowiu i z uśmiechem na twarzy to tym bardziej. Sukcesy to tylko dodatek, wartość dodana do ciężkiej pracy, którą wykonujemy na treningach. Życzymy Wszystkim tyle radości z biegania ile my mamy .