Search Menu

Athens Marathon

15 listopada 2019

Dotknąłem historii maratonu – czyli Athens maraton the authentic 2019.
Kolejne biegowe małe marzenie zrealizowane. Od roku oczekiwałem dnia, w którym będę mógł dotknąć miejsc tak bardzo związanych z historią królewskiego dystansu . Nasz maratońsko -wycieczkowy team, z którym zobaczyłem kilka pięknych miejsc a przy okazji sobie pobiegałem w Atenach stanowił tym razem 14 osób -mega ekipa. Ateny przywitały nas iście letnią pogodą i jeszcze tego samego wieczora wspólna sałatkowa kolacja w knajpce. Sobota to tradycyjnie dzień zwiedzania. Ateński klimat pełen słońca, uliczek gdzie drzewka mandarynkowe i palmy zazieleniają miejską architekturę, a w kafejkach od wczesnych godzin porannych ateńczycy bez pośpiechu w towarzystwie spożywają śniadanie i poranna kawkę napawa pozytywną energią. Również i my rozpoczynamy dzień od wizyty w śniadaniowej kafejce by wyruszyć na podbój starożytnych śladów historii Grecji i świata. Miejsce docelowe wszystkich spacerów to Akropol. W blisko 30C temperaturze docieramy autobusem do biura zawodów i expo, które zorganizowane jest na olimpijskiej hali położonej nad morzem-robi wrażenie. Po odebraniu pakietów powolutku kierujemy się na starożytne wapienne wzgórze – Akropol, miejsce kultu sprzed blisko 2,5 tys lat.
Dzień startowy – po trochę nie przespanej nocy o godz 5:15 ruszamy na przystanek skąd autobusy zawiozły nas do Maratonu gdzie z o godz. 9 rozpoczął się start, ja wystartowałem 30 minut po starcie pierwszych zawodników.  Start i lekki deszcz – to dobrze fajnie mi się biegnie. Bardzo chciałem biec równo i przebiec cały dystans. Biegłem zachowawczo ale bardzo pozytywnie i spokojnie. Wiedziałem, że trasa nie należy do łatwych, między 22 -32 km trasa wznosiła się ku górze a tak naprawdę już po 10 km rozpoczęły się podbiegi i zbiegi, ale było ok. . Na 6 km jeden z kibiców wręczył mi gałązkę oliwną bym pobiegł z nią do mety na starożytnym stadionie w Atenach – i tak też zrobiłem J. Sama trasa fajna, pełno spontanicznych kibiców, zawodników z całego świata. Bez kryzysów, skupiony na trasie i spokojny biegnę do celu, pewnie, że chciałbym pobiec tak jak biegałem wcześniej gdzie kręciłem czasy ok. 3:36-3:40. Ale jeszcze nie pora na taki powrót , na pewno ten czas powróci 🙂 Temperatura powietrza wzrasta, podbieg to istna selekcja, im dalej tym więcej mijam zawodników, którzy się przeliczyli i teraz zostało im czekać na pomoc i transport do mety. Biegnę sobie dalej, nawadniam się na każdym punkcie, oblewam wodą nogi i kark i powolutku do celu. Mijam 32 km i wiem, że najgorszy odcinek trasy jest już za mną. Teraz i płasko i lekko z górki aż do samej mety, no skłamałbym bym bo jeszcze na 41 km krótkie podejście bardzo męczące. Wiele różnych startów mam już za sobą, ale dystans maratonu to szczególne wydarzenie ,to istne święto biegaczy . Przypomniał mi się start w moim pierwszym biegu na dystansie królewskim. Był to maraton wrocławski gdzie wbiegając na metę płakałem ze wzruszenia, że przebiegłem ,że już wiem co to znaczy być maratończykiem. Teraz wbiegając na ateński stadion pełen kibiców i zawodników autentycznie się rozpłakałem –przebiegłem z Maratonu do Aten z gałązką oliwną tak jak obiecałem 🙂 To jest mega historia, to jest moje piękne doświadczenie bo mając 20, 30, 40 lat nie biegałem, a przebiec maraton to był dla mnie istny kosmos mimo tego ,że różne formy sportu mi towarzyszyły.

Przebiegłem….. a wieczorkiem tradycyjne lekkie odkwaszenie 😉 czyli kolacja w całym teamie na ateńskiej starówce, wrażenia, rozmowy, plany na przyszły rok …. Żegnaj Grecjo …. Jeszcze raz dziękuje za doświadczenie bo jest to kolejny bieg gdzie spotykam ludzi, od których się uczę biegania mądrego, trochę zdrowego, z głową 🙂 Pozdrawiam Tomek