Search Menu

Biegi górskie – start

26 marca 2017

Wyjazd do Brennej na III Górski Bieg Pamięci Żołnierzy Niezłomnych to była próba dla nas wszystkich. Począwszy od zmuszenia się do wstania o godz. 4 rano i jazdy ponad 350km by w górach tak naprawdę przebiec 9km 😉 Dla Grześka to był debiut, dla mnie to powrót na górskie ścieżki po rozpoczęciu sezonu na asfalcie, dla Darka możliwość pokrzyczenia na nas 😉  Bieganie w górach jest trudne, ale nie ma w sobie niczego z monotonii. Praktycznie dwa lata zajęło mi by się przekonać, że to jest moje miejsce. Grzechu! Masz więc jeszcze sporo czasu.  Niespodzianki, wyzwania czekają na każdym kroku, tak było i na trasie w Brennej. Trochę asfaltu, błoto, kałuże, kamieniste podbiegi i zbiegi, korzenie, liście i… śnieg. Tak, śnieg! Grząski, kopny, miejscami tworzący lodowe tafle. To fragment, który chyba każdemu dał się we znaki.

Miało się ochotę kląć siarczyście pod nosem a nogi płonęły, zmęczone podbiegami musiały się jeszcze sporo napracować. „Cierp”- zagrzewał do walki Trener 🙂  W skrócie: stromo w górę, stromo w dół, choć krótko i znów w górę do mety. „Kto wymyślił podbieg do mety…?” pierwsze słowa Grześka na mecie. No cóż, jednak ktoś to zrobił. Medal piękny, więc warto było.

A skoro już na Błatnią wbiegaliśmy, to trzeba było i zbiec. Uroki biegów alpejskich. Wybraliśmy krótszy wariant i szlakiem dotarliśmy do centrum Brennej, a stamtąd na miejsce startu zabrał nas już autobus.                                                                                                                          Pierwsze koty za płoty. Pierwszy start w sezonie. Od teraz już zabawa zaczyna się na dobre.                                                                                              Na koniec liczby: 54:52, 9km, 586 m przewyższenia, 3 miejsce wśród kobiet, 2 miejsce w kategorii wiekowej. Grzesiek w górskim debiucie 1 godz 11 min.

Ponad 700 km w trasie, przegadanych o pasji i miłości do biegania.  Zadanie domowe dostał Grzechu (góry, czy jednak biegi uliczne?). Myśli więc pewnie intensywnie 🙂