Search Menu

Debiut z orzełkiem na piersi

Na wstępie i szybko, to jestem mega dumny, że reprezentowałem Polskę. Co tu dużo mówić po prostu przygoda życia. Przed startem byłem taki jakiś niemrawy, zamulony może to przez podróż, może taki dzień, a może po prostu. Jednak gdy stanąłem na linii startu, to od razu się odmuliłem, to jest nie do opisania stanąć tam obok najlepszych górali i góralek na Świecie 😁Emocje sięgały zenitu. Zaczęło się odliczanie 10,9,8….3,2,1 poszli oj poszli jakby to był start na 10om po płaskim. Ja również  dałem się trochę wciągnąć w tą karuzelę i troszkę za szybko poszłem początkowe 5-6km. Biegłem za Arturem Jabłońskim na pierwszym punkcie 7km kolega z reprezentacji zaczął tankowanie, a ja poleciałem bez tankowania wody. Myślałem, że mnie szybko dogoni szybko, ale już od tamtego momentu niewidziałem go. Biegnę, biegnę i sobie myślę gdzie jest Kamil Leśniak no i obróciłem. Jest za mną i przed drugim punktem mnie wyprzedził szybka wymiana zdań i troszkę mi odskoczył. Na punkcie szybko nasz support podał mi bidony i poleciałem dalej. Na zbiegach próbowałem ryzykować na początek mi to wychodziło, bo np.na jednym zbiegu udało mi się 10 chłopa wyprzedzić, ale do czasu pierwszego upadku jak się okazało miałem tzw gleb jeszcze 4😬ogólnie moje nogi już miały już dosyć na 27km. Mówię wam trasa jak dla mnie była mega ciężka! Lubię techniczne tereny, ale na taki to nie byłem przygotowany psychicznie i mięśniowo. Cały czas góra dół, żeby to jeszcze były długie odcinki , ale nie – czasami po 200 -300m pod górę i w dół i tak do mety. I jeszcze czasami tak wąskie i kręte ścieżki, że ledwo się mieściłem, może jestem za gruby🤔

Jeszcze mnie skurcze połapały pod koniec trasy. No męczyłem się już strasznie, a ostatnie 6km jeszcze się spiąłem bo było cały czas w dół i trochę wyprzedziłem jeszcze zawodników

W końcu wymarzona meta ludzie klaszczą, krzyczą no emocje nie do opisania. Tam po prostu trzeba być było epickooooo👊 To mój pierwszy start na Mistrzostwach Świata, także nie liczyłem na wiele zawsze mogło być lepiej, ale nie ma co narzekać. 79-ty na Świecie no po prostu muszę być zadowolony.

Pozdrawiam Paweł 🙂