Search Menu

Długa droga

4 września 2019

To była długa droga. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy po przekroczeniu mety to taka, że nie zmarnowałem tego czasu, tego dodatkowego… A ten dodatkowy czas to dokładnie ostatnie 5 lat, podczas których dużo zadziało się rzeczy które doprowadziły mnie do tego miejsca. Począwszy od diagnozy i chemioterapii, poprzez udział w memoriale Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej, który wszystko zapoczątkował, aż do poznania Darka i dołączenia do KRT.
Ale to historia na inną opowieść. Start w UTMB/CCC był moim największym marzeniem. Teraz marzenie zrealizowałem w 100% dokładnie tak jak sobie to kiedyś wyobraziłem. A nawet piękniej bo razem z najbliższymi mi osobami.

Samo miejsce jest jak z bajki lub pocztówki. Dolina Chamonix i otaczające ją majestatyczne góry, a wśród nich rzeki, łąki, alpejska zabudowa, a nawet krowy, tworzą niesamowity klimat miejsca. Raj !Wiedziałem że trasa będzie ciężka, no bo jaka może być jak ma 101 km i 6100 m.+Ale rzeczywistość i skala trudności i tak mocno mnie zaskoczyła. Dwa podejścia w pierwszej gorącej części biegu na ponad 2500 m. już mocno sponiewierały. Do tego stopnia że po ledwie 30 km biegu miałem swój największy kryzys podczas tych zawodów. Upał i wysokość zrobiły swoje, ale odczuwali to wszyscy więc dużo nie traciłem.

Dopiero chwilę przed punktem w Champex-Lac czyli ok 54 km sytuacja się unormowała, bo zrobiło się trochę chłodniej (było po 17) ale też mocno korzystałem z „wanienek z wodą” które stoją w każdej wiosce. Po Champex-Lac podejście na 2000 m, (pierwsze z trzech w drugiej części trasy) i zbieg do kolejnego punktu do Trientu. Dotarłem tam ok godziny 21, a w nogach było już 71 kilometrów. Kryzysy pozostawiłem z tyłu i po chwilowym postoju ruszyłem dalej. Do następnego punktu w Vallorcine było kolejne 12 km i ponowna wspinaczka na 2 tys m. Dotarcie do tego punktu, który z resztą znajdował się przy naszym hoteliku, oznaczało dla mnie że ten bieg już trzeba będzie ukończyć. Na punkcie w Vallorcine który znajdował się na 83 km. (chwile przed 24) Madzia z Gabrysiem szybko mnie zaopatrzyli po raz ostatni, i bez zbędnego siedzenia ruszyłem na ostatni odcinek. I te ostatnie 19 km zapamiętam na zawsze , 4 godziny (!) wspinaczki na 2100 m. a następnie skakania po skałach i niezliczonych głazach większych lub mniejszych, żeby na końcu przebiec przez centrum Chamonix, gdzie o godzinie 4:04, po 19 godzinach i 4 minutach przekroczyć linię mety. A meta na UTMB jest magią nawet o takiej porze. Zajmuje 394 miejsce na 2132 zawodników (6 wśród Polaków).

Dziękuje bardzo wszystkim za kibicowanie i pchanie kropki, a szczególnie moim najlepszym kibicom Madzi, Gabrysiowi, Halince, Marcie i Bartkowi którzy, byli ze mną cały czas, przed i w trakcie biegu, co było naprawdę olbrzymim wyzwaniem ❤️

A Darek Tobie oczywiście za przygotowanie !🤛

To była długa droga.
Paweł Wiśniewski