Search Menu

Dzień na który czekaliśmy cały rok.

25 listopada 2019

Okres roztrenowania czyli tak zwany czas laby kojarzy się nam z ulubioną imprezą czyli galą na zakończenie roku biegowego. Kiedy kończy się jedna, my już nie możemy doczekać się następnej. Tradycyjnie już na każdą galę wybieramy miejsce, gdzie możemy się poczuć luksusowo. I choć najważniejsi są ludzie, możliwość spotkania i wspólnej zabawy to jednak jedyny taki dzień w roku, kiedy asiscy, nike, new balance idą w kąt na rzecz sukni, szpilek i gajerków, dlatego miejsce również musi być wyjątkowe. Tym razem wybór padł na pięknie położony hotel Maria Antonina w Zagórzu Śląskim, tuż przy nowym moście a z pokoi hotelowych wyłaniał się cudowny widok na jezioro i most. Ten wyjątkowy wieczór organizowany jest z ogromną starannością i dbałością o szczegóły. Trener na długo przed imprezą zbiera haki, ukradkiem robione foty, skrupulatnie analizuje wyniki sportowe, żeby ostatecznie nominować zawodników do wygranej w poszczególnych kategoriach i wyróżnieniach, czy wreszcie wybrać championów roku. Jak co roku uroczystość rozpoczynamy lampką szampana, żeby wprowadzić się w dobry nastrój i przejść do kolejnego punktu programu czyli prezentacji przypominającej miejsca, które wizytowaliśmy czy to podczas startów, wypadów weekendowych czy obozów, krótko mówiąc miejsc, w których jednostki treningowe przeplatały się z jednostkami rozrywkowymi, kto jeździ ten wie o czym mowa.

Tą bardziej oficjalną część gali kończyło wręczenie nagród, wyróżnień i podziękowań oraz ogłoszenie Championów roku. W tym roku najlepszymi z najlepszych, absolutnie zasłużenie wybrano Beatę Lupę i Pawła Czerniaka. Każdy z wygranych w poszczególnych kategoriach otrzymał pamiątkowe statuetki i nagrody rzeczowe. Ogromnym wyzwaniem dla trenera było zorganizowanie statuetek, które dotarły dosłownie na kilkanaście godzin przed galą, ale to niech zostanie anegdotą dla potomnych albo tematem na odrębną historię.

W dowód uznania, wdzięczności za możliwość spełniania marzeń, tych sportowych ale również poznawania różnych miejsc w kraju i za granicą, za ciągłe przesuwanie naszych granic i przeogromny ładunek emocji, trener Darek Kruczkowski również otrzymał nagrodę od zawodników KRT. Jako, że trener wyjątkowy to i prezent musiał być szczególny. Coś co będzie wyzwaniem jak nasze treningi, coś co rozbudzi takie emocje jak w nas nasze starty. W sam raz coś, co absolutnie odzwierciedla wszystko czego my doświadczamy lot szybowcem będzie niezapomnianym doznaniem emocjonalnym i z całą pewnością przesunie jego granice ( znając jego strach przed lataniem, będzie to wyzwanie porównywalne z naszą walką o życiówki). Dodatkiem, tak dla osłody i odwrócenia uwagi od strachu w oczach na widok zaproszenia była karykatura, która mówi wszystko 😉

Niewątpliwą niespodzianką i atrakcją wieczoru był zaproszony przez trenera iluzjonista, który wprowadził nas w magiczny nastrój. Choć wiele sztuczek wydawało nam się jakby znajomych to jednak z bliska wygląda to zupełnie inaczej i daliśmy się ponieść iluzji. Jeszcze długo po zachodziliśmy w głowę, jak to było możliwe.

Co było potem to już zostanie w naszej pamięci, była cudna zabawa w asyście znakomitego jedzenia i szlachetnych trunków. Rozgrzewka, sprawność, rozciąganie było motywem przewodnim naszych ruchów na parkiecie. Już w niedzielne przedpołudnie większość Teamu dzielnie pokonała 12 km wędrówki górskiej, w części po trasie nowego biegu ,ale to temat na inną relację.

Z tego miejsca chcielibyśmy bardzo podziękować firmie „Pamar” jak również firmie  „Garmin”, za pomoc i całoroczne wsparcie. Zrobimy wszystko, aby zrewanżować się najlepiej jak tylko potrafimy.

Dziękujemy za sezon i czekamy na następny.