Search Menu

Agnieszka Wysocka

Rekordy życiowe: 

5 km – brak

10 km – brak

Półmaraton: brak

Maraton: brak

Mój największy sukces sportowy – Wierzę, że wciąż przede mną. Jestem na początku mojej drogi. Każdy ukończony w limicie bieg jest dla mnie sukcesem. Podobnie jak wygospodarowanie czasu na trening w napiętym grafiku tygodniowym. Ale Rzeźniczek 2017, pokonany właściwie bez przygotowania zaliczam już do tych większych sukcesów.

Ulubione biegi – Tylko górskie i trailowe (np. DFBG i Rzeźniczek) Nie jestem ścigaczem, asfalt mnie męczy i nigdy nie był celem. Oczywiście nie wykluczam krótszych, bądź dłuższych biegów asfaltowych dla sprawdzenia formy lub treningowo. Trenuję również na asfalcie, jeśli nie mam innej opcji 🙂

Co dla Ciebie znaczy bieganie? – Nigdy nie lubiłam biegać. Nigdy nie biegałam na poważnie. Były konie, narty, fitness, siłownia, rajdy rowerowe, ale bieganie? Nuda! Szybko się męczyłam i równie szybko nudziłam. Chyba nie wybrałabym biegania, gdyby ono nie wybrało mnie. Pojawiło się zupełnie niespodziewanie w 2014 roku. Jako pełne radości i zaangażowania relacje ze startów znajomego ultramaratończyka górskiego, który z wielkim entuzjazmem opowiadał o swojej pasji, o zwykłym pakowaniu potrzebnych rzeczy na start!… Zanim zaczęłam biegać wiedziałam już co to ZUK, BUGT, Letni Bieg Piastów, znałam przynajmniej z opowieści kilka osobistości ze świata biegowego, wiedziałam, jak wygląda wyposażenie obowiązkowe na górski bieg Ultra.

Zaraziłam się. Zaraziłam na tyle, że wiosną 2015 roku postanowiłam spróbować. Początki nie były łatwe, ale pierwsze przebiegnięte kilometry zaczęły wkrótce dawać satysfakcję. Wystartowałam w pierwszym biegu charytatywnym we Wrocławiu, a później w legendarnym dla mnie DFBG w Lądku Zdroju. Potem było już tylko gorzej 😉 Dołączyłam do jednego z wrocławskich klubów biegowych, poznałam kolejnych pasjonatów, zaczęłam wymieniać doświadczenia, wydłużać dystanse, wciąż jednak patrząc z zazdrością na o wiele bardziej zaawansowanych biegaczy.

Przełomem pod każdym względem okazał się start w Małej Pętli Izerskiej w 2016 roku. W Szklarskiej Porębie po raz pierwszy spotkałam Darka Kruczkowskiego, wówczas Dyrektora WPI. Pasjonat i mistrz, a jednocześnie równy i otwarty „Gość” 🙂 Wiedziałam już, że wpadłam po uszy. I że bieganie nie będzie tylko epizodem.

Bieganie to radość bycia ze sobą, z naturą, z innymi pasjonatami. To góry, to wyzwanie, to pokonywanie swoich słabości, to sprawdzanie swoich możliwości, to droga. I wreszcie to dyscyplina, szukanie motywacji, nauka lepszej organizacji czasu. I LUDZIE. Ludzie z pasją – ta niepowtarzalna wartość dodana z biegania.

W Waszym towarzystwie Kochani chciałoby się powiedzieć: „Chwilo trwaj”, a potem czeka tylko z niecierpliwością i utęsknieniem na kolejne spotkania.