Search Menu

Owocny weekend

10 kwietnia 2017

Jakże udany, dla naszego Teamu, był przedświąteczny weekend. W sobotni poranek na starcie ulicznego biegu w Kamiennej Górze stanęła Paulina Janik, a kto tam biegał wie, że ten bieg nie należy do najłatwiejszych. Mimo, że jest to bieg uliczny, to profil trasy przypomina biegi górskie, a nasza Paulina właśnie się w tym ostatnio specjalizuje. Zdecydowany atak i kontrolowanie biegu pomogło Paulinie w odniesieniu drugiego z rzędu zwycięstwa i pozwala optymistycznie patrzyć na dalszą część sezonu.

Tego samego dnia w Gnieźnie był rozgrywany XV jubileuszowy bieg Zjednoczonej Europy na dystansie 10km. Jest to jeden z najbardziej prestiżowych biegów w Polsce, na starcie, którego pojawiają się same znakomitości. W tym roku obsada była naprawdę bardzo mocna i patrząc po uzyskanych wynikach śmiało można powiedzieć, że trudno będzie szukać drugiego takiego biegu w kraju. W biegu tym wystartowali Kamil i Krzysiek, którzy przyjechali zdobywać doświadczenie, licząc również na dobre wyniki. Ostre tempo nadane przez elitę szybko rozciągnęło stawkę i walka o rekordy życiowe musiała zjeść na drugi plan, gdyż każdy walczył już tylko ze swoimi słabościami.

Tłumy widzów obserwowały finisz pierwszych zawodników, którzy na mecie meldowali się jeden za drugim, osiągając bardzo dobre wyniki. Na wielkie słowa uznania zasługuje Arek Gardzielewski, który walcząc do końca z zawodnikami z Afryki, zameldował się na mecie na trzeciej pozycji z czasem 28:55 – Wow! Gratulacje! Dokładnie 2 minuty 41 sekund po zwycięzcy na mecie pojawił się Kamil Makoś, zajmując bardzo wysoką 12 lokatę. Dodamy, że przed naszym zawodnikiem byli tylko zawodnicy profesjonalnie uprawiający bieganie, a sam Kamil pokonał wiele znanych nazwisk, choćby zawodników z Ukrainy – Wielkie brawa! Na 25 pozycji do mety dotarł nasz drugi reprezentant Krzysiek Wiśniowski, który wraca po chorobie i osiągnął dobry czas 33:36. W biegu tym wystartowało 1500 zawodników. Wieczorem pozostał już tylko bankiet u organizatora biegu i czas wracać, bo następnego dnia kolejni nasi zawodnicy stawali na starcie dwóch biegów.

Kiedy Ela, Tomek i Jadzia rozgrzewali się do startu w półmaratonie bitwy pod Legnicą, to Paweł Samotyja korzystając z życiowej formy wystartował w Borui Kościelnej. Rzeczywiście widać, że forma jest, bo Paweł znalazł się na podium w swojej kategorii na 3 miejscu. Trasa biegu crossowa, a czas biegu nie wiele gorszy od rekordu życiowego.

Teraz wyjazd w dalekie rejony świata, ale o tym już niedługo 🙂

Wracamy do Legnicy, tutaj przy pięknej wiosennej pogodzie nasza trójka walczyła dzielnie. Ela mocno zaatakowała swój rekord życiowy i mimo, że trasa nie była łatwa, to rekord został poprawiony i to znacznie. Wynik Eli – 1:44:07, a to dało piątą lokatę w kategorii i drugą w klasyfikacji mieszkanek Legnicy.

Tomek obiecywał, że pobiegnie dużo szybciej niż w Żywcu i słowa dotrzymał – czas- 1:48:01. Jadzia również dzielnie walczyła i dotarła na metę z czasem 2:10:53. Chwilę później radość była jeszcze większa, bo ten czas dał Jadzi drugie miejsce w swojej kategorii, a apogeum sięgnęło zenitu, kiedy podczas losowania nagród po raz kolejny wyczytano Jadzie – nagroda solidna- zegarek 🙂

Półmaraton był organizowany przez naszych przyjaciół z Legnicy Agnieszkę i Darka Bale. My cieszymy się, że jako wolontariusze mogliśmy pomóc w organizacji tego fajnego biegu i mamy nadzieję, że za rok ponownie się tutaj zjawimy.

Teraz chwilka przerwy, bo idą święta, ale oczywiście trenujemy dalej!