Search Menu

Powrót na bieżnię.

4 września 2020

Kiedy pod koniec ubiegłego roku planowałem udział w zawodach na obecny sezon, nie przypuszczałem, że po 32 latach powrócę do ścigania się na bieżni stadionowej. Tyle właśnie lat upłynęło od mojego udziału w Mityngu Targów Poznańskich reprezentując barwy WKS Oleśniczanka. Przygotowując się do startów, wczesną wiosną przechodzę z terenu na stadion realizując mocniejsze jednostki treningowe. Na pierwszą połowę sezonu byłem zapisany i miałem wystartować w Łodzi w zastępstwie zlikwidowanego Warsaw Maraton, trzech półmaratonach w tym również w Czechach i najważniejszym w Gdyni, w Mistrzostwach Świata w kategorii masters.

Moim zdaniem odpowiednia polityka startowa, nieprzesadzona w ilości biegów długich i odpowiednio rozciągniętych w czasie daje szanse na lepsze wyniki. Osobiście hołduję zasadzie na jakość nie ilość. I tak pod koniec miesiąca lutego pobiegłem w półmaratonie w Wiązownej, drugi rok z rzędu. Czas poniżej 1 godz 20 min dał mi pewność z dobrze wykonanej pracy treningowej i napawał nadzieją na dobry wynik w Mistrzostwach Świata i późniejszym maratonie. Niestety, wszyscy wiemy co się stało, co życie przyniosło, z czym przyszło się zmierzyć, covid-19. Bieg po biegu przekładany w czasie, a w efekcie końcowym odwoływany. W tym całym pandemicznym chaosie, kiedy tylko sytuacja pozwoliła, znaleźli się fani i propagatorzy biegania, którzy dali możliwość rywalizacji spragnionym startów biegaczom organizując otwarte mityngi lekkoatletyczne. Między innymi Karkonosz Running Team, który mam przyjemność reprezentować, z Darkiem na czele w krótkim czasie, spontanicznie, ale profesjonalnie w oczach uczestników zorganizowało taki mityng 11 lipca w Legnicy. Wystartowałem tam na dystansie 5000m uzyskując czas 17:37. Choć pesel odpowiedni 😉 była to dla mnie wielka frajada i przyjemność.

Kolejny bieg na bieżni, to otwarty sprawdzian Teamu Adama Draczyńskiego w Zielonej Górze. Przyjechało sporo chętnych, w tym m.in z Dolnego Śląska. W tropikalnych warunkach, przy temperaturze 32*C uzyskałem wynik 10:07. Wracałem do Jeleniej Góry z uśmiechem na twarzy. I ostatni póki co mój start na bieżni w Arena Żagań Cup. Na czele organizatorów jak zwykle niezawodny Tomasz Hucał, pasjonat sportu, komentator sportowy i działacz samorządowy. Zorganizowano mityng o rozszerzonej formule również z konkurencjami technicznymi. Sam kompleks sportowy Areny Żagań zrobił na mnie ogromne wrażenie. Główny stadion i bieżnia wieczorową porą pięknie oświetlony. Wystartowałem na dystansie 3000m. Zdecydowałem się pobiec po 10-ciodniowej przerwie spowodowanej kontuzją skręcenia stawu skokowego. Na jednym z szybszych treningów niefortunnie postawiłem stopę na okalającym bieżnię krawężniku. W takich przypadkach, to tylko do Michała Michałkowa 🙂 Kolega z Teamu, biegacz i fizjoteraupeta w jego osobie….dziękuję Michał za naprawienie nogi w tak krótkim czasie 🙂 !!! Bieg rozpocząłem żwawo i ambitnie. Jak się później okazało za bardzo 🙁 Przerwa w treningach, choć krótka i zbyt szybki początek biegu skutkowały gorszym końcowym wynikiem o 50s. od uzyskanego w Zielonej Górze.

No cóż i tak czasami bywa. Przeceniłem swoje możliwości, ale nie żałuję podjętego ryzyka. Takie lekcje też się przydają. Uczą pokory w sporcie, ukazują pełne oblicze i piękno sportu. Tak więc z Żagania wyjeżdżam bogatszy o kolejne doświadczenie i pod wrażeniem organizacji. Już są zapowiedzi organizatorów na cykliczne mityngi mityngi w kolejnych latach. Trzymam kciuki i zawsze chętnie odwiedzę Żagań. A na koniec dochodzę do przekonania, że po tegorocznych harcach na bieżni, bardzo poważnie rozważam udział w przyszłorocznych Lekkoatletycznych Mistrzostwach Polski Masters, czy to w hali, czy na otwartym stadionie. Oby tylko zdrowie dopisało, czego Wam wszystkim Życzę.  Pozdrawiam Ryszard