Search Menu

PRZYGODA W Niemieckim Bamberg

PRZYGODA W Niemieckim Bamberg I ZAMIESZANIE PODCZAS BIEGU UNESCO.

3 maj a w piątek rano Ja, Andrzej i Filip wyjechaliśmy do niemieckiego miasta Bamberg, jako sportowa reprezentacja z delegacji powiatu Jeleniogórskiego podczas Biegu UNESCO i Trachtenmarkt Bamberg 2019. Naszym głównym celem wizyty u naszego niemieckiego partnera był udział w Międzynarodowym Biegu Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO
Gdy już dojechaliśmy na miejsce zostaliśmy bardzo miło powitani przez Johann Kalb (starostę miasta Bamberg) i zaproszeni na otwarcie festynu kultury piwa w Memmelsdorf.

Tego samego dnia pojechaliśmy jeszcze do Operetki (E.T.A.-Hoffmann-Theater Bamberg) obejrzeć przedstawienie teatralne w języku niemieckim z którego wiele nie rozumieliśmy, ale mimo to bardzo nas zaciekawiło i dobrze się bawiliśmy. Następnego dnia w sobotę rano chwilę po śniadaniu pojechaliśmy odebrać pakiety startowe. Pierwszy raz w życiu widzieliśmy tak wielkie kolejki, ale my na szczęście nie musieliśmy stać w kolejkach, ponieważ byliśmy traktowani jak zawodnicy z najwyższej półki 😁 i pakiety odbieraliśmy bezpośrednio u organizatora biegu.

Po odebraniu pakietów pojechaliśmy samochodem służbowym obejrzeć połowę trasy niedzielnego biegu, a następnie udaliśmy się na krótki trening. Wieczorem w hali kongresowej w Bambergu wzięliśmy udział w uroczystej akademii poświęconej partnerstwu w Europie wspólnie z przedstawicielami i sportowymi reprezentacjami partnerów miasta Bamberg z Anglii, Austrii, Włoch, Węgier, Francji i Czech.

5 maja Niedziela. (Bieg UNESCO w Bambergu należy do elity masowych biegów ulicznych w Europie i co dwa lata sprowadza do stolicy Górnej Frankonii ok. 11 tys. uczestników i ok. 50 tys. gości z Europy chcących dopingować sportowców. ) Dzień startu rozpoczęliśmy od Mszy Świętej w kościele (Św. Marcina) w Bambergu, a po Mszy udaliśmy się na sesję zdjęciową przy Autobusie Europejskim na Markusplatz. W tym dniu dla nas biegaczy był najważniejszy start w biegu. W Bambergu panowała niesamowita atmosfera, która później również towarzyszyła nam na trasie. My od rana mieliśmy bardzo dobre nastawienie i nie mogliśmy się doczekać startu. Godzinę przed startem udaliśmy się razem na rozgrzewkę gdzie zauważyliśmy rozgrzewającą się grupę biegaczy z Kenii. Od tamtego momentu wiedziałem już jak mocny będzie to bieg i mimo nie wielkich szans na zwycięstwo postanowiłem zaryzykować i ruszyć za czołówką od samego początku. Równo o godzinie 14:30 wystartowaliśmy. Pierwszy kilometr przebiegłem bardzo szybko w tempie 3:08/km. Na drugim kilometrze czekał już nas największy podbieg na trasie który miał około 75 metrów przewyższenia. To tutaj postanowiłem dogonić prowadzącą grupę 3 osobową. O dziwo udało mi się to bardzo szybko. Następne kilometry przebiegaliśmy przez bardzo ładne uliczki, parki, mosty oraz katedrę. Atmosfera na trasie była niesamowita dosłownie na każdym metrze trasy mogliśmy liczyć na doping kibiców. Nie da się tego opisać, po prostu trzeba wziąć udział w tym biegu i to przeżyć. Wszystko układało się pięknie. Biegłem sam na 3 pozycji i powoli zbliżałem się do prowadzącej dwójki, a przy okazji powiększałem przewagę nad grupą pościgową. Czułem że to jest mój bieg. Potwierdził mi to międzyczas na piątym kilometrze. 16 minut i 5 sekund. Niestety na 6 kilometrze wydarzyło się coś bardzo dziwnego. Wybiegam z wąskich uliczek przechodzących pomiędzy starymi budynkami na główną drogę, która nie była oznaczona. Nie wiem gdzie biec dalej. Widzę że zawodnicy biegnący na 1 i 2 pozycji również nie wiedzą gdzie mają biec i zawracają w moją stronę. Gdy biegli w moją stronę to się zastanawiałem czy dobrze widzę. Zrobił się ogromny bałagan. Wbiegaliśmy w różne uliczki zobaczyć czy czasami tam nie prowadzi trasa, przy czym już praktycznie truchtaliśmy. Po chwili dobiegła już do nas grupka 5 osobowa i wszyscy razem próbowaliśmy się zorientować gdzie mamy biec. Zrobiło się ogromne zamieszanie i wszyscy krzyczeliśmy do ochroniarzy, wolontariuszy, policjantów oraz kibiców gdzie mamy biec. Nikt nic nie wiedział, a dwóch policjantów się z nas śmiało. Jestem ciekaw z jakiego powodu. Czy to możliwe na tak wielkiej imprezie biegowej gdzie startuje około 11 tysięcy biegaczy??. Niestety jak się przekonałem to tak. W międzyczasie dobiegali do nas następni biegacze i z grupy 7 osobowej zrobiła się już około 20 osobowa grupka. Nagle podjechał do nas policjant na motorze, za którym wszyscy pobiegliśmy. Cały czas w głowie miałem myśli czy, aby na pewno biegniemy naszą trasą a nie przypadkiem trasą półmaratonu, który odbędzie się godzinę po naszym biegu. Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek był tak zdenerwowany. Mimo tych wydarzeń walczyłem do końca o jak najlepsze miejsce, chodź tak naprawdę nie wiedziałem na której pozycji biegnę. Chwilę później mijam moją grupę kibiców z Polski i wtedy się dowiedziałem że biegnę na 6 pozycji i do mety zostały mi 2 kilometry. Byłem mocno zdenerwowany, ale jak już biegłem na pewnej 5 pozycji postanowiłem cieszyć się tym że mogę tu biec i czuć tą niesamowitą atmosferę biegu jaką stwarzali kibice. Na metę ostatecznie dobiegłem na 5 miejscu Open i 1 miejscu w kategorii wiekowej do 29 roku życia z czasem 39:18 na dokładnie 3291 biegaczy.

Co ciekawe na swoim zegarku zamiast 10 kilometrów i 900 metrów ujrzałem 12 kilometrów i 100 metrów, co oznaczało że oprócz całego zamieszania gdzie straciliśmy około 1,5 minuty zrobiliśmy jeszcze dodatkowy kilometr. Na początku było mi przykro i byłem mocno zdenerwowany bo wiedziałem że mogłem powalczyć o dużo lepsze miejsce.  Ale teraz już odkładam ten start do historii i trenuję dalej bo stawiam sobie dużo wyższe cele na przyszłość. Bardzo dziękuje za wyjazd do Bambergu, który uważam za jedną z lepszych przygód w życiu. I dziękuję trenerze za pomoc w przygotowaniu.

                                                                  Pozdrawiam Krzysiek 😊😉