Search Menu

REKORDY NA REKORDOWEJ TRASIE i W MANIACKIM STYLU

To był kolejny fantastyczny weekend spędzony wspólnie na biegowo. Posypały się życiówki i odnotowaliśmy wspaniały sukces, jako drużyna! Zacznijmy jednak od soboty, kiedy Ula Kaczmarczyk i Andrzej Paczos wystartowali we Wrocławskim „Wroactiv” na dystansie dziesięciu kilometrów. Pogoda nareszcie wiosenna spowodowała, że biegowe endorfiny się uwolniły i mocy jakby przybyło. Andrzej pobił swój rekord życiowy o ponad minutę i jak sam powiedział biegło się bardzo dobrze. Już nie może się doczekać kolejnych startów.  Uli zabrakło niewiele, bo tylko 10 sekund i teraz odlicza czas do biegania po górach.

W niedzielę z kolei przeprowadziliśmy zmasowany atak na Rekordową dychę  (dawniej Maniacka) w Poznaniu. Ten start od dłuższego czasu był zaplanowany w naszych kalendarzach biegowych, to tutaj chcieliśmy sprawdzić naszą formę po zimie. Pogoda bajkowa, temperatura podczas biegu +17*C, a niektóre termometry pokazywały nawet +19*C!!! W słońcu, może lepiej nie wiedzieć ile było, bo i tak momentami przygrzało aż nadto. Mimo, że czekaliśmy z utęsknieniem na takie ciepełko, to tym razem po ostatnich niskich temperaturach było za ciepło, można powiedzieć za gorąco. No cóż, warunki dla wszystkich takie same i trzeba się było z tym zmierzyć. Na starcie grubo ponad 5 tysięcy osób, bo przecież ten bieg jest jednym z największych i najbardziej prestiżowych w naszym kraju. Ostatnie uwagi trenera przed biegiem, aby nie zacząć za szybko nie przyniosły oczekiwanych rezultatów 😉 Adrenalina była tak duża, że praktycznie każdy ruszył jak na dystansie o połowę krótszym 🙂  Mało tego właśnie po drodze padały rekordy życiowe na pięć km!!! Ostatnie dwa km to długa prosta, wąska i pod wiatr, każdy walczył jak tylko się dało. Ogromne zmęczenie, ale też  wola walki o uzyskanie jak najlepszych wyników przyniosła swój rezultat. Kamil Makoś potwierdził swoją klasę i na mecie zameldował się na siódmej pozycji Open ulegając tylko utytułowanym zawodnikom, potwierdzając tym samym swoją wysoką formę już na początku sezonu wiosennego. Kolejne wysokie pozycje Krzyśka Wiśniowskiego, Pawła Czerniak i Krzyśka Tschircha pozwoliły optymistycznie czekać na końcowe wyniki. Chwilę później na metę dotarł Tomek Szajda z drugim od lat wynikiem a nieco później Michał Walski. Na zegarze zbliżał się czas czterdziestu minut a to było marzenie Pauliny Janik, złamać w końcu tą magiczną barierę. Jest 39:41 !!! Nowy rekord życiowy i klubu. Nareszcie 🙂 Czas biegnie i na metę docierają Romek Ziembicki, Grzesiek Haładewicz, Krzysiek Sudomlak, Ela Kościk, Bożena Kozak Sroka, Grzesiek Balul i Ania Haładewicz. Uśmiech od ucha do ucha u wszystkich. Wspólne gratulacje nie mają końca, bo nareszcie zaczęliśmy sezon. Teraz czekamy na wyniki, a tutaj z rekordami życiowymi – Paweł Czerniak, Krzysiek Tschirch, Paulina Janik, Michał Walski. Mało tego Krzysiek Tschirch wygrywa kategorię !!! Wow!!!

Teraz czekamy tylko na wynik końcowy drużyny, a tutaj niesamowita historia, jesteśmy na drugim miejscu!!!  Eksplozja euforii była tak silna, że mogliśmy wystartować za chwilę po raz drugi 🙂

Niestety ogromnego pecha miała Asia Jednoróg, która biegła bardzo dobrze i tutaj zapowiadał się wynik mocno poniżej 45 min. Na piątym kilometrze została jednak popchnięta, wytrącona z rytmu, źle postawiła nogę i kontuzja gotowa. Na szczęście wkrótce pojawiła się Natalia i dzielnie (rezygnując z dalszego biegu ) asystowała Asi w drodze powrotnej.  Asia trzymamy kciuki i wierzymy, że zaraz wrócisz ze zdwojoną siłą. Z taką różnicą temperatur próbowała się zmierzyć Beata Lupa, niemniej 3o stopni różnicy w ciągu tygodnia zadecydowało o niepowodzeniu. Beatka następnym razem będzie już dobrze 🙂 !!! Po takim bieganiu nie chciało się wracać do domu i nie ma, co się dziwić. Możliwość wspólnego biegania to nie tylko zdrowa rywalizacja, to również wzajemna motywacja a jeśli dodać do tego, że tak liczna grupa klubowiczów ma okazję  spotkania to już uczta.  Do następnego …

Poznań zdobyty Karkonosz Running Team 🙂