Search Menu

Rock’n Roll w Waszyngtonie

15 marca 2017

11 Marca pobiegliśmy z Grześkiem w półmaratonie w Waszyngtonie, który odbywał się w ramach serii zawodów Rock’n Roll. Do wyboru były trzy dystanse: maraton, półmaraton i 5 km. Grzesiek, po ledwie wyleczonej infekcji zdecydował się biec ze mną „na życiówkę”. Ja wcale o tym nie myślałam i mając już doświadczenie w biegach zagranicznych bardziej nastawiałam się na „turystyczne” bieganie. Jednocześnie po dość ciężkim sezonie jesienno-zimowym pod względem różnorakich gryp i wirusów, zmianie strefy czasowej i długiej podróży stanęłam na starcie w zadeklarowanej strefie czasowej z założeniem „Run and be happy”. Start był o 8:30 a pogoda niezbyt sprzyjająca, temperatura -3, mocny wiatr i mimo świecącego słońca było bardzo zimno. Hymn USA odśpiewany na żywo (taką mają tradycję) i 10,9…..3,2,1, start😀 Trasa niełatwa, z i pod wiatr, dużo podbiegów i zbiegów, szerokie ulice (Grzesiek pilnował żebym biegła najbardziej optymalną trasą) tysiące biegaczy, kibiców, krajobrazów do obejrzenia…  Ponad 21 km szybko minęło a na mecie niespodziewana – życiówka „pobita” o prawie 4 minuty i piękny medal🏅w nagrodę.

Teraz czas na pokonanie jakiegoś ultradystansu w czasie zwiedzania.