Search Menu

Rodzinnie

Za nami kolejny weekend i wydawałoby się, ze taki sam jak inne, a jednak nie. Tym razem na biegowe zmagania niektórzy z nas zabrali swoje pociechy, chcąc pokazać jak aktywnie można spędzić czas. No i po tym co się wydarzyło nie wiadomo kto od kogo powinien brać przykład 😉

W XXXII biegu Świerzawy wystartował, ze swoją córką Kingą, Krzysiek Sudomlak. Bieg kameralny na dystansie 6 km, ale mający swoich fanów, a na dowód tego jeden z panów wystartował tam już po raz 30-ty ! Jak sam Krzysiek mówi, kiedy odbył się tutaj pierwszy bieg, nawet nie myślałem o bieganiu 🙂 Chyba takich miejsc jest niewiele. Krzysiek zajął 4 miejsce open z czasem 21:57 i pierwsze w swojej kategorii, a Kinga zajęła 2 miejsce open w czasie 27:02 i pierwsze w kat.!!! Za tydzień atak na życiówkę i oby pogoda dopisała.

Podobnie jak Krzysiek, swoją córkę Hanie na start namówiła Asia Miler. Hania zajęła drugie miejsce , a Asia miała za zadanie rozbicie mięśni czworogłowych, które  od powrotu z weekendu w Tatrach ciągle bolały 🙁 Do biegu w Miłkowicach nie zachęcała pogoda, a zwłaszcza duży wiatr. Trasa częściowo crossowa z dwoma podbiegami, na sporym fragmencie  przez pola, na których wiatr momentami bardzo przeszkadzał w biegu. Były też fragmenty z błotem, na których trzeba było bardzo uważać. Na pierwszym podbiegu wyminęłam cztery kobiety i biegłam prawie do końca na trzecim miejscu. Niestety na ostatnim kilometrze wymieniła mnie dziewczyna i straciłam pudło w open, ale dzisiaj z moich nóg nie byłam w stanie wykrzesać więcej. Niemniej jednak bieg z dobrym średnim tempem, które właściwie było takie same przez cały bieg, bez kolki!!!!:) i zakończony na 4 miejscu w klasyfikacji kobiet  i pierwszym w kategorii wiekowej.

Poza tym super atmosfera i bardzo pozytywnie spędzony weekend. 😀