Search Menu

Weekend pełen emocji

11 września 2019

To był weekend pełen jakże odmiennych nastrojów i sporych emocji. Z euforii popadaliśmy w smutek i na odwrót. Tak to już jest z tym bieganiem, nikt nam nie zagwarantuje, że zawsze będzie kolorowo. Dlatego jak zawsze pełni optymizmu wyruszyliśmy na kolejne starty a miejscowości jakie sobie wybraliśmy to Krynica, Piła, Chodzież i Francuskie Madoc. Krynica, to miejsce gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, z tego też powodu, choć tylko w sześcioosobowym składzie stawiliśmy się właśnie tam. Pierwszą na starcie w piątkowe popołudnie była Teresa Krajewska-Wiśniak, która wystartowała na jedną milę. Dystans, krótki, ale to nie znaczy, że nie da się zmęczyć. Na szczęście na Teresie nie zrobił szczególnego wrażenia bo wygrała zdecydowanie i to w doskonałej formie. W sobotę dwie godziny po północy na dystansie 100km czyli słynnego biegu „Siedmiu Dolin” mieliśmy naszych górali Pawła Czerniaka i Małgosię Moczulską.

Co spotkało Pawła to już wiecie, więc nie będziemy do tego wracać. Gosia, jak to Gosia z charakterystycznym dla siebie uporem i bananem na buzi walczyła do końca i odniosła kolejny wielki sukces. Na mecie wśród krajowej czołówki najlepszych ultrasek zameldowała się na 8 pozycji open, wygrywając jednocześnie swoją kategorię i co ważniejsze zdobywając tytuł Mistrzyni Polski w Mastersach!!

Kiedy ultrasi walczyli w górach, to w samym centrum Krynicy wystartował kolejny bieg. Życiowa dyszka, która zawsze sprawia, że na linii startu mamy znane nazwiska. Nasze barwy reprezentowała jeszcze raz Teresa i spisała się na medal. Medal i to jaki! Dosłownie złoty, bo na tym dystansie również były rozgrywane Mistrzostwa Polski Masters. Teresa pobiegła rewelacyjnie osiągając wynik 38:33. O mały włos, a rozprawiła by się z ze znacznie młodszymi, profesjonalnie biegającymi zawodniczkami. Plan z realizowany w 200% .

O godz. 11:30 po Słowackiej stronie wystartował bieg na 35km. Tutaj wystartowały Jagoda Durkalec i Sylwia Chmielewska.

Obydwie panie debiutowały na takim dystansie, ale z odmiennymi celami. Sylwia miała zmierzyć się z samym dystansem. Natomiast Jagoda oprócz doświadczenia, które najlepiej zdobywać w takim biegu, miała za cel nawiązać walkę z najlepszymi i znaleźć się w pierwszej dziesiątce. Wszystko szło bardzo dobrze, mniej więcej do 20 km Jagoda znajdowała się na 5 pozycji. Niestety podczas zbiegania pechowo nadepnęła na kamień, w efekcie czego pojawił się ból. Mimo ogromnej chęci walki podobnie jak Paweł musiała wycofać się z walki. Sylwia dotarła na metę bez żadnego uszczerbku, szczęśliwa i z ogromną ochotą na więcej. Obiecała sobie i nam, że jeszcze tam wróci i będzie chciała poprawić swój wynik i to znacznie.

Również w sobotę ale znacznie dalej, bo w Francuskim Madoc w biegu o znacznie innych charakterze, gdzie zamiast izotoników na punktach podają płyny z procentami, pobiegła Ania Haładewicz.

Tutaj nie chodziło a o czas, czy końcowy wynik, a dobrą zabawę.

Będziemy nalegać, aby Ania opisała ten wyjątkowy bieg,  z ciekawości choćby do tych punktów odżywczych 🙂

Kiedy my wracaliśmy z Krynicy w odmiennych nastrojach, to w Pile trwały Mistrzostwa Polski w półmaratonie. Tutaj też zaznaczyliśmy swoją obecność i to całkiem dobrze. Beata Lupa, uzyskała swój drugi wynik na tym dystansie zajmując jednocześnie czwarte miejsce w tych mistrzostwach. Wynik jest bardzo dobry a forma ma dopiero przyjść na docelowy start. Tutaj miał być tylko sprawdzian obecnej dyspozycji i został zdany na szóstkę. Drugą z naszych pań była Patrycja Bosiak, debiutująca na dystansie półmaratonu. Wynik według przewidywań trenera, to czas 1:27. Wyszło znaczniej lepiej, bo 1:25:20 i wygrana w kat. Policjantek.

Ostatnim, który nas reprezentował tego dnia, był Robert Tylicki. Robert pobiegł w Chodzieży na dystansie 10km i uzyskał czas 39:03 zajmując 25 lokatę open i 5 w kat.

Brawa dla wszystkich!!