Search Menu

Weekend pod Śnieżnikiem

Dzisiaj zamieszczamy krótką relację z naszego kolejnego klubowego wypadu, a autorką jest Ula 🙂 To już staje się tradycją, że pierwszy weekend lipca należy do KRT. Piątek dłużył mi się w pracy niemiłosiernie, mając w perspektywie dwa dni z moją szaloną ekipą żądną przygód. Kiedy zajechaliśmy do Starej Morawy, naszym oczom ukazał się bardzo przytulny i usytuowany na uboczu Hotelik Orański. W kolejnych godzinach odkrywaliśmy uroki tej wyjątkowej lokalizacji. Każdy z członków dojeżdżających na wspólny weekend nawet nie musiał pytać, gdzie może spotkać pozostałych, bo miejscówka była oczywista – Browar Kamienica oddalony od naszego noclegu o 20 min spacerkiem. 😉 Jednak największy „smakołyk” czekał na nas już w hotelowym pokoju … Powiem tylko, że moja butelka francuskiego cydru wyglądała przy tym zupełnie niewinnie. Zresztą 2 % mówi samo za siebie. 😉 W sobotę udaliśmy się w stronę Masywu Śnieżnika szlakiem żółtym po drodze mijając Jaskinię Niedźwiedzią. Najpierw spacerowym krokiem, który wchodząc w teren leśny zamieniliśmy na spokojny trucht. Zanim postanowiliśmy wzmocnić się zimną colą w Schronisku pod Śnieżnikiem, weszliśmy na szczyt i przez chwilę goszcząc się na zielonym kocu, kontemplowaliśmy roztaczające się pejzaże i błękit nieba.

Pamiętając jakie warunki panowały tutaj zimą, ta chwila dała mi tym więcej przyjemności. Droga powrotna miała już dzięki niezliczonym kamieniom na niektórych odcinkach najpierw szlaku niebieskiego, potem żółtego bardziej zawrotne tempo. Po krótkim, ale dość męczącym odcinku asfaltowym kulminacja nastąpiła przy idealnie schłodzonym nektarze chmielowym, który sobotniemu popołudniu nadał zasłużony błogi stan. 😉 Ale atrakcji nie było koniec, bo nasz hotelik dysponował obszernym grillem urokliwie usytuowanym w bujnym ogrodzie pełnym zaskrońców i nietoperzy oraz leniwie przechadzających się kotów.

W tle leciała gangsta nuta lub klasyk lat ’80-90, a my oddawaliśmy się chwili przy jadle, wspólnych rozmowach o życiu, ogrzewając chłód wieczoru mało poprawnymi nie tylko politycznie żartami. W niedzielne przedpołudnie trzeba było zakończyć kolejny weekend KRT. Melancholię powrotu osładzała myśl zbliżającego się obozu biegowego w Austrii i kolejnego wrześniowego weekendu w Krynicy.