Search Menu

Wirtualny Maraton San Francisco… w Jakuszycach

11 października 2020

„Zawody odwołane” – takie informacje docierały w tym roku do biegaczy najczęściej.

Tak też było w przypadku zaplanowanego przeze mnie jeszcze w tamtym roku Maratonu San Francisco 2020, który oryginalnie miał się odbyć w lipcu, potem w listopadzie a ostatecznie został odwołany. Oczywiście miałam opcję zmiany terminu na rok następny, ale biorąc pod uwagę różne wymagania, jak dodatkowa opłata za przepisanie, zostałam przy opcji wirtualnej. Zwrot opłaty w ogóle nie był rozważany przez tego organizatora, chociaż z innego biegu zagranicznego udało mi się odzyskać całą kwotę za wpisowe. Z takimi dylematami my biegacze musimy się w tym trudnym roku mierzyć, niestety. Różne słyszę opinie o biegach wirtualnych, w większości niepochlebne – że to nie jest to samo, co biegi zorganizowane, że w ogóle się nie liczą, że można oszukiwać, itp. Z mojego punktu widzenia wszystko zależy od biegacza… Lubię biegać w nowych miejscach, poznawać inną kulturę, zwiedzać kultowe miejsca. Dlatego też wybrałam na przebiegnięcie dystansu maratońskiego Jakuszyce, miejsce, które zawsze daje mi poczucie siły, spokoju i spełnienia biegowego. Tym razem zwiedzałam Góry Izerskie – przebiegłam koło słynnego schroniska Orle, byłam na Hali Izerskiej, obserwując turystów, którzy delektowali się kultowymi naleśnikami w Chatce Górzystów (kto był, ten wie😊) i na Kopalni kwarcu „Stanisław”

 

Szczęśliwie ukończyłam ten „wirtualny” a jednak prawdziwie konkretny dystans ponad 42 km. Czy był łatwiejszy od takiego zorganizowanego? Moim zdaniem wręcz przeciwnie. Musiałam wytyczyć sobie trasę, która nie była zamknięta na czas mojego biegu i była dostępna dla wszystkich piechurów i rowerzystów, co bardzo momentami utrudniało i wybijało z rytmu. Musiałam zapewnić sobie odpowiednie ilości picia i jedzenia żeby mieć energię na całą trasę, bo nie było zorganizowanych punktów odżywczych. Na trasie nie było kibiców dodających motywacji w chwilach zwątpienia ani medalu i gratulacji na mecie, która była właśnie rzeczywiście wirtualna.

Jestem bardzo zadowolona z tego biegu, przede wszystkim, że się zmotywowałam i nie odpuściłam. Bieg został zarejestrowany w specjalnej aplikacji udostępnionej przez organizatora. Teraz czekam na pakiet startowy i medal. Czy pobiegnę jeszcze kiedyś Maraton San Francisco w San Francisco? Nie wiem, może… W każdym bądź razie planuję w tym roku rzeczywiście przebiec jeszcze jeden wirtualny bieg😊

 Pozdrawiam Ania 🙂 

 

 

Pozdrawiam, Ania