Bajkowy obóz

Każdy szuka swojej drogi, aby poprawić możliwości biegowe. Dlatego kilka osób z naszego Teamu właśnie w tym celu wybrało się na obóz biegowy w Austriackie Alpy. Na miejscu przywitała nas piękna słoneczna pogoda i fantastyczne widoki.

Już wiedzieliśmy, że była to trafna decyzja i czeka nas coś, co zapamiętamy na długo. Pierwszy trening pokazał, że nie będzie łatwo i trzeba będzie się mocno napocić, gdyż na odcinki płaskie nie ma, co liczyć 🙂 Pogoda, jak to w górach zmieniała się jak w kalejdoskopie i słoneczny dzień zamieniał się w deszcz i odwrotnie. Co prawda, do zrobienia treningu nie ma złej pogody, a wystarczą chęci, więc nam to nie przeszkadzało. Urokliwe miejsce, nadawało swój klimat. Miasteczko otaczały potężne góry sięgające dużo powyżej 2000m.n.p.m Przepływające potoki i rzeka służyły nam za krioterapię i po każdym treningu obowiązkiem było skorzystanie z tej atrakcji!

Wieczorami hotelowe patio zamieniało się w towarzyskie spotkania do późnej nocy. Były nawet śpiewy i granie na gitarze oraz inne atrakcje 😉 Jednego dnia gospodarz hotelu mocno nas zaskoczył. Zamiast gotowego śniadania mogliśmy sami wkroczyć do kuchni i robić, co chcemy! Była to niewątpliwa atrakcja dla wszystkich gości hotelowych 🙂 Z upływem czasu wysokogórski trening dawał o sobie znać i nogi robiły się coraz cięższe. Na szczęście okazało się, że wzdłuż rzeki mamy płaski odcinek i na chwilę mogliśmy odetchnąć od stromych podbiegów. Jednak nie na długo, gdyż góry przyciągały nas niczym magnes i mimo dużego zmęczenia już nie mogliśmy się doczekać kolejnych wspinaczek.

Na treningi wychodziliśmy wspólnie i nikt nigdy nie był sam. Zawsze wspieraliśmy się w najtrudniejszych chwilach, czy był to kryzys na szlaku, czy też strach przy pokonywaniu grani. Okoliczne schroniska, to już zupełnie inna bajka. Gościnność gospodarzy sprawiała, że zamiast przysłowiowej przerwy kilu-kilkunastominutowej zamieniały się w godziną sjestę 🙂 Czasami na szlakach straszyły nas krowy, które swawolnie, niczym kozice hasały na Alpejskich zboczach. Z kolejnej chwili relaksu mogliśmy skorzystać w miejscowych termach i pod gołym niebem kąpaliśmy się do późnych godzin. Również wieczorami odwiedzaliśmy miejskie kafejki zapominając, że czas wrócić do hotelu. Tak mijały nam dni z nadzieją, że czas dla nas się zatrzymał. Niestety nie i nadszedł dzień wyjazdu. Jakże żal było wyjeżdżać i się rozstać. Pojawiły się nawet łzy 🙁 i smutek, ale też postanowienie, że jeszcze kiedyś to powtórzymy. Zabraliśmy ze sobą nie tylko fantastyczne widoki, ale też potężną dawkę pozytywnej energii. Fantastyczni ludzie, z którymi przyszło nam przeżyć tę przygodę. Wszystkim wielkie dzięki za ten czas!!! A zamiar, z jakim tutaj przyjechaliśmy, no cóż czas pokaże. Wygrała pasja do biegania i to, że MOŻEMY TAK DŁUGO 🙂

Nasz Team

i cała ekipa obozu www.biegajwkarkonoszach.pl  🙂