Search Menu

Asfaltowy Górski

10 kwietnia 2019

Już po raz piąty wystartowałem w półmaratonie wokół jeziora żywieckiego z metą i startem na pięknym żywieckim rynku .Najbardziej zastanawiałem się jaka będzie pogoda. W 2018 roku były minusy ,aż woda na bufetach zamarzała , w 2017 temperatura sięgała 30°C. Półmaraton żywiecki należy do tych biegów ,które mimo asfaltowej nawierzchni jest biegiem ,gdzie cały czas albo zbiegasz albo podbiegasz. Biegnę z panoramą ośnieżonych Beskidów. Sam czekałem z ciekawością na co mnie stać ,schodząc z szlaków górskich .Bardzo chciałem biec równo bo to lubię i potrafię. Od samego startu z widokiem na Skrzyczne równiutkim tempem ( trochę moim maratońskim 5;20) ,pierwsze podejście ,drugie i kolejne ,jest superek bo równo oddech jest mocny  ,nogi pracują ,brzuch ginie  i już półmetek 52 min i dalej się zaczyna .Czym bliżej mety każdy podbieg staję się coraz dłuższy, monotonny ale równiutko dalej. I ten długi podbieg od 18 km z lekkim zbiegiem kończący się na 20 km to końcowa selekcja . Wbiegłem ,powolutku do przodu. Później już tylko na dół do samej mety.Wiedziałem, że będzie dobrze bo biegłem równo ,bo nie miałem ani chwili zwątpienia ,bo biegłem skupiony na biegu, bo staram się w Karkonoszach truchtać. Zadowolony na mecie – superek chciałem przebiec poniżej 2 godz. I się udało , teraz dalsza praca nad kg gdzie niestety choroba modyfikuje mimo mojej walki będzie dobrze. Teraz tylko lekko biegam dalej i dalej a za miesiąc Maraton Praga.
DZIĘKI KRT, TOMEK