Bieg Kobiet Zawsze Pier(w)si we Wrocławiu

“Zanim wrócisz do formy, czeka Cię długa droga, ale to może być naprawdę cenne doświadczenie, które zmieni wiele na korzyść, da Ci siłę, wzmocni, sprawi, że już nic nie będzie mogło Cię złamać.” – oj jak ten cytat doskonale nadaje się do podsumowania tych niedzielnych zawodów. Dlaczego ten bieg ? No cóż miała być jakaś piątka , mam do niego sentyment a na dodatek organizuje go moja znajoma ( Marzena pozdrawiam Cię serdecznie) . Więc nie pozostało nic tylko się zapisać i jechać.
W sobotę dzień przed startem robię rozruch a resztę dnia spędzam z rodziną . Standardowo zaczyna się już u mnie stresówka. Na dodatek moje maleństwo nie daje w nocy pospać i już wiem, że to będzie ciężki bieg. Nadeszła niedziela , o 7 rano dzwoni budzik a ja mam w głowie “o Boże po co mi to , przecież jestem kompletnie niewyspana?” Ale wstaje , szykuje się i jem śniadanie. Do Wrocławia z Sobieszowa jest kawałek więc trzeba było wcześniej wyjechać. W drodze praktycznie nic się nie odzywam ( to oznacza tylko jedno- zjada mnie stres ) po 2 godzinach dojeżdżamy na miejsce . Pędzę po pakiet i w głowie mam tysiące myśli. Na rozgrzewce czuje brak sil i chęci do startu na dodatek widzę jak dobrze obstawiony jest bieg . W taki momencie myślałam tylko o tym żeby przebiec .. O 11:50 udałam się na start , jak zwykle źle się ustawiłam . Wybija 12 , startujemy !! Pierwszy km poniżej 4 minut i już wiem, że przesadziłam 😁 przez pierwsze 2 km byłam na 3 pozycji ale to był zdecydowanie za szybki początek i tempo po 2,5 km zaczęło spadać. W głowie pełno myśli : ” aby dobiec ” , ” rzucam to” , ” co ja tu robię ” . Biegnę dalej , słyszę już spikerke to znak ,że meta jest blisko . Na ostatnich 500 metrach spotykam mojego narzeczonego . Pociesza mnie i truchta obok . Jest ! widzę napis meta i myślę nigdy więcej, czuje ogromną złość na siebie . W tym momencie obraziłam się na bieganie , cale szczęście tylko na jeden dzień heheh . Przyszedł czas ochłonąć i wyciągnąć wnioski . Okazało się, że pozytywów tego biegu jest sporo , w końcu znalazłam się w pierwszej dziesiątce kobiet a startowało ich ponad 2 tysiące!! 3 miejsce w swojej kategorii także cieszy.

Poza tym trasa była wymagająca a ja 7 miesięcy temu urodziłam synka . Teraz mam motywację żeby jeszcze więcej trenować i pracować nad sobą i obiecuję, że jeszcze pokażę na co mnie stać! 😊 cele na ten sezon są ambitne , a ja zdeterminowana jak nigdy!