Bieg Koguta z Anią i Grześkiem

Bieg koguta w Oławie, 02.09.2018

Dzisiejszy poranek nie wróżył nic dobrego. Na drogach sporo kałuż – w nocy bardzo intensywnie padał deszcz, co ostatnio jest dużą rzadkością. Bieg startował o godzinie 11:00 a temperatura powoli się podnosiła, martwiło też, że słońce powoli przebijało się przez chmury co wróżyło dużą wilgotność. O 7:00 rano wilgotność > 90%. Numery startowe odebraliśmy dzień wcześniej, więc na start jechaliśmy na ostatnia chwilę, czyli 20 minut przed startem byliśmy w Oławie. Na rozgrzewce spotkaliśmy kolegę, który trenujemy z naszym Darkiem – też z niepokojem patrzył w niebo „łatwo nie będzie”. Punktualnie o 11:00 ruszyła grupa ponad 1000 biegaczek i biegaczy – dla tego niezbyt dużego miasta to dość spore wydarzenie. Na rynku, skąd wystartowaliśmy sporo kibiców – pewnie samych biegaczy było więcej niż kibiców na 3 meczach lokalnej drużyny piłkarskiej. Po starcie raźno ruszyłem za balonikami na 40 minut choć z planem aby trzymać się własnego tempa. Pierwsze 2-3 km zgodnie z planem – tak na 42 minuty. Potem nogi zaczęły dawać wyraźny sygnał – dzisiaj nie poszalejesz. Pierwsze 5 km poszło na czasie 21:33 i tutaj już się ciężko oddychało, koszulka cała mokra, widać pierwsze osoby które się zatrzymują i łapią oddech. Pierwsza myśl po półmetku – zwolnij i tak nie będzie życiówki, w piątek już biegniesz na 15 km w Krynicy. Ale z drugiej strony napis na koszulce zobowiązuje, więc tyle, na ile się dało biegłem dalej starając się biec równo tak po 4:30. Na metę wbiegam z czasem 44:03 – trochę daleko od tego co chciałem, ale widać dzisiaj to nie był ten dzień. Koszulka i spodenki totalnie mokre – wodę można było wykręcać rękami (taka była wilgotność). Ania biegła dużo spokojniej i ukończyła z czasem 54:51 ( obie 5-tki bardzo równo). Jeszcze poszliśmy na stadion aby odebrać medale za LUMNAR, czyli Letni Ultra Maraton na Raty, którego bieg Koguta był piątym etapem (kończącym). Z miłych dodatków wygrałem wejściówkę na basen w Oławie, choć oczekiwanie było na wylosowanie zegarka lub pralki😉

 

Ania i Grzesiek Pozdrawiamy 🙂