Biegaczka u ortopedy

Zaczęło się zupełnie niespodziewanie – najpierw niezbyt uciążliwy ból dolnej części pleców podczas dłuższego siedzenia, nagle męcząca i nieustająca w żadnym momencie dolegliwość. Mój organizm dość opornie reaguje na leki przeciwbólowe, więc nie było sensu faszerować się tabletkami tylko niezwłocznie udać się do lekarza, najlepiej ortopedy, bo w końcu chodziło o kręgosłup.

“Kręgosłup będący wieloelementowym rusztowaniem, oprócz utrzymywania ciała w pozycji spionizowanej i ochrony, jaką stanowi dla rdzenia kręgowego, zapewnia również, a z punktu widzenia biegacza- przede wszystkim-amortyzację” – trafna definicja.
Po rutynowym badaniu, wykonaniu prześwietlenia kręgosłupa RTG i wywiadzie przeprowadzonym przez pana doktora, zapadła diagnoza: M54.5 bół okolicy lędźwiowo-krzyżowej(hmmm), niewielkie wpuklanie się jakiś tam blaszek, dyskretna niestabilność, na wysokości Lx-Ly-Lz (dobrze, że dyskretna a nie, że jakaś ostentacyjna) itp., itd…..

Zalecenia od pana doktora

Unikania, biegania (Boszeeee, ale chyba nie tak na zawsze???), skakania (nie to już przesada – koniec ćwiczeń z Anką J), dźwigania (przynajmniej ktoś zakupy przyniesie do domu 😉 ), długiego siedzenia w pozycji wymuszonej (choć raz będę miała wymówkę w pracy jak nie robię raportów na czas), spanie na twardym materacu ( ja nie mogę w ogóle spać bo boli!!!), wygodne obuwie ( o to nie musze się martwić, butów biegowych w domu dostatek), rehabilitacja ( dziwne, dlaczego dopiero na końcu listy??)

Wbrew zaleceniom zaczęłam od szukania dobrego rehabilitanta, no dobra, biegałam też mniej i w ogóle nie skakałam. Znajoma znajomej poleciła mi rehabilitantkę, która okazała się moją znajomą. Rzeczywiście koleżanka do swojego zawodu podchodzi z pasją (mamy więc coś wspólnego). Obejrzała mnie dokładnie ze wszystkich stron i szybko też postawiła, zupełnie inna od pana doktora diagnozę : STRES!!! 

Istotnie ostatnie kilka miesięcy żyłam w dużym stresie spowodowanymi zmianami w życiu zawodowym i zdając sobie sprawę, że takie napięcie może spowodować problemy zdrowotne, zupełnie byłam zaskoczona, że u mnie stres skumulował się w kręgosłupie, bo przecież bieganie wyzwala hormony szczęścia i pozwala rozładowywać negatywne emocje. Nieraz jednak napięcie jest tak duże, że z tym ciężarem musi sobie poradzić nie tylko nasza podświadomość, gdzie zwykle spychane są niepożądane wspomnienia i przeżycia, ale – jak się okazuje – także kręgosłup, w którym gromadzą się nierozładowane napięcia psychiczne, a kręgosłup jest to część układu nerwowego.

Zdjęcia, Źródło : http://www.thinkstockphotos.com/

To niesamowite, że żeby utrzymać prawidłową postawę ciała należy dbać nie tylko o kondycję fizyczną, ale również emocjonalną, szczególnie w czasach, gdy wydaje się, że stres wpisany jest w naszą codzienność. Kręgosłup nadal pobolewa, bo wszelkie dolegliwości nie mijają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zaczynam jednak biegać regularnie i nie mogę zapomnieć o wzmacnianiu, rozciąganiu i relaksie. Sprawność, sprawność i jeszcze raz sprawność jak mawia nasz kochany trener 🙂 Bieganie sprawia mi radość i chciałabym cieszyć się taką aktywnością sportową jak najdłużej, a także spełniać wszystkie marzenia biegowe 🙂