BIEGANIE ZIMĄ

Bieganie zimą to rzeczywiście wyzwanie z wielu powodów. Krótszy dzień, który ogranicza nas, kiedy szybciej zapada zmrok trudniej się zmobilizować do wyjścia z domu a w przypadku biegających pań, również obawy często samotnego biegania w ciemnościach.  Ogromnej dyscypliny a nawet samozaparcia wymaga wyjście na trening, kiedy za oknem wieje, śnieg sypie w oczy a mróz szczypie niemal wszędzie. Zimne powietrze, choć nie tylko zimne ale wszechobecny smog utrudniają oddychanie.  Ileż to razy słyszymy pytania „że Tobie się tak chce?” „po co to robisz?” ile razy jakiś wewnętrzny głos podpowiada nam: zostań, odpuść dzisiaj. Jednak wystarczy, że przełamiemy wewnętrzny opór a zrobiony trening daje nam mega satysfakcję. Już po kilku minutach treningu czujemy radość, zadowolenie, że przełamaliśmy się, co czyni nas silniejszymi. Doświadczeni biegacze znają ten stan. Największa przyjemność pojawia się tuż po treningu, kiedy bosko zmęczeni wracamy do ciepłego domu, gorąca kąpiel i to poczucie ogromnej radości. Oczywiście bieganie zimą ma też swoje minusy, to ubieranie kilku warstw na siebie, głównie termicznych, to szukanie miejsc w miarę bezpiecznych, najmniej śliskich czy kopnego śniegu. Staramy się trzymać tych zasad, choć nie zawsze się udaje. Wprawdzie siła biegowa się robi, jednak nie trudno o kontuzje. Tak czy inaczej nie odpuszczamy, trenujemy i czerpiemy z tego radość. Wszakże, tylko trening czyni MISTRZA 🙂