Biegiem po marzenia

Czy marzenia się spełniają? Nie, nic bardziej mylnego. Marzenia są po to, by je spełniać, to nic innego jak nasze pragnienia, chęci, które czynią, że nam się chce chcieć. I tylko od nas   i tego jak bardzo chcemy i jak dużo pracy w to włożymy, zależy czy się spełnią. Są jednak sprawy, które nie zawsze zależą od nas samych a niestety stanowią drogę do naszego spełnienia. Ten weekend, mimo odwoływanych biegów, wielkiej niewiadomej dał naszym zawodnikom szansę na start i możliwość spełniania w pasji. 

Rozpoczęliśmy z przytupem, mocnym akcentem w Zimowym Maratonie Gór Stołowych, gdzie w sobotę na dystansie półmaratonu zmierzył się Jarek Włodarczyk, uzyskując czwartą lokatę w kategorii. Do pewnego momentu był trzeci, ostatecznie jednak nie udało się obronić lokaty. I choć wielu sądzi, że to najgorsze miejsce dla zawodnika, to jednak każdy, kto startuje wie, ile pracy trzeba włożyć żeby wszystko się udało.  A to kilka słów, które Jarek powiedział tuż po biegu : cyt.” Bieg był ciężki, ślisko na trasie, śnieg zmarznięty a na skałach lód, w tym jedna wywrotka. Cóż w marcu jak w garncu. „

Późnym wieczorem czekała nas kolejna dawka potężnych emocji. Ryszard Tarłowski mierzył się z dystansem 3000 m podczas 30. Halowych Mistrzostw Polski w Lekkiej Atletyce MASTERS w Toruniu. Bieg rozegrał mistrzowsko, zdobywając tytuł V-ce Mistrza Polski a to co się działo przed monitorami i telefonami podczas transmisji na żywo, to tylko my wiemy. Sam Ryszard również powiedział nam kilka słów na ten temat :” Halowe Mistrzostwa Polski Masters w Toruniu za mną. Kiedy w listopadzie rozpoczynałem przygotowania do sezonu startowego, priorytetem miał być odwołany kwietniowy maraton w Łodzi…Kto trochę biega wie, jakże z innych biegunów są przygotowania do bieżni, a dystansu maratońskiego.  Po drodze niestety przytrafiła się też kontuzja biodra i musiałem mocno zejść z kilometrażu  i zwolnić tempo treningów…Ostatnie dwa tygodnie pozwoliły na przyzwoite bieganie bez bólu i do Torunia jechałem będąc dobrej myśli i z bojowym nastawieniem Uważam, że dałem z siebie na bieżni wszystko co mogłem, a odpowiednia taktyka i rozłożenie sił pozwoliły zdobyć vice-mistrzostwo na dystansie 3000m i ogromną radość ze ścigania  Dziękuję serdecznie wszystkim moim wiernym kibicom za i za doping!!! Dziękuję mojemu Team- owi.

Niedziela przebiegła pod znakiem ZMGS na dystansie 30 km, gdzie z drugą lokatą open na mecie zameldował się Sebastian Nicpoń. Jak sam twierdzi, bieg do łatwych nie należał. Odrębna relacja z biegu wkrótce będzie dostępna na naszej stronie. 

Poznań również padł łupem naszych zawodników. Podczas „Recordowej Dziesiątki” na dystansie 10 km ścigali się Paweł Czerniak z nowym rekordem życiowym (32:34) zajmując  9 msc open i 6 w kat., Jagoda Durkalec również z r.ż. (39:11) i czwartym miejscem w kat.Katarzyna Choma, wprawdzie niewiele zabrakło do życiówki, niemniej z trzecią lokatą w kategorii. Bardzo dobre czasy zanotowali również Łukasz Szopa i Robert Tylicki, zajmując wysokie lokaty w swoich kategoriach.

Zarówno Jagoda jak i Kasia powiedziały po biegu, że “warunki fatalne, ogólnie biegało się ciężko, głównie pod wiatr a wiało bardzo mocno. Były dwa podbiegi na których przez ten wiatr przytykało” 

Wszystkim serdecznie gratulujemy !!!