Było blisko

W Szczawnicy chciałem sprawdzić się z najlepszymi w Polsce. Zazwyczaj przed startami mam stresa, a tu było zupełnie inaczej tak dziwnie nie stresowałem się wogóle, jakbym był pewny swego, chociaż wcale tak nie było. Na linii startu sama śmietanka czołowych biegaczy górskich. Wystartowaliiii na czele odrazu nie kto inny jak Bartek Przedwojewski z Krzyśkiem Bodurką. Ja biegłem z grupą pościgową ok 6 osobową, ale nawet na chwilę nie zbliżyliśmy się do prowadzącej dwójki. Pierwsze 8 km było jak dla mnie było trochę za szybkie nie mogłem wpaść w rytm i już przez myśl mi przelazło, że będzie dzisiaj ciężko zawalczyć o pierwszą 10tke męczyłem się pod górę z tej grupki chyba najgorzej wyglądałem na podbiegach, ale potem był zbieg techniczny i tam z 8 pozycji wskoczyłem na chwilę na 3 miejsce odżyłem na ok 9km był podbieg syty oj syty i tam odziwo dobrze już było na podbiegu i prowadziłem stawkę od 3 miejsca do 8 go za mną Leśniak, Skupień, Grządziel,Kobos i Kopeć swoją drogą myślałem, że ten ostatni to namiesza na tych mistrzostwach. Długo moje prowadzenie nie potrwało, bo Kamil się przebudził i pocisnął do przodu budująć przewagę jeszcze poleciał za nim Skupień. Ja potrzebowałem chwilę, żeby dojść do siebie po tych stromiznach. Mijamy pierwszy punkt żywieniowy nic nie tankuje bo mi zostało picie. Lecimy dalej Kamila nie widzę przez ok 5km dopiero na zbiegu go dopadłem, a kolega Skupień troszkę został, ale za to pojawił się Dominik. Biegniemy sobie tak z Kamilem z lekką przewagą aż do drugiego punktu i tam miałem 7 sekund straty do niego, ale tak naprawdę to tak po wyjściu z punktu to tak ok 45-50sek, bo Kamilowi suuprt podał odrazu do rąci dwa napełnione bidony, a ja już musiałem zatankować, bo bez picia nie dałbym rady. I już moje nogi zaczynają powoli się buntować.

Nie chciały współpracować lekko podmęczone to jednak było już połowa dystansu naprawdę w mocnym tempie. Później trochę lepiej nogi się spisywały i taki się wydawało, że odrabiam straty do Kamila, ale nic z tych rzeczy Kamil poleciał na doświadczeniu. Ja już coraz bardziej zmęczony nogi na podbiegach już ledwo człapały na zbiegach jeszcze dawały radę, ale to nie wystarczyło. Mistrzostwa Polski kończę na 4 pozycji.

Jestem mega dumny z siebie co by nie było potrafiłam w tym dniu rywalizować z czołówką ultrasów kosmos💪 I tu wielkie pokłony dla Trenera Darka Kruczkowskiego, że potrafił mnie tak przygotować do tych zawodów, ale ponoć to nie koniec, aż strach pomyśleć co będzie dalej 🙂

Pozdrawiam Paweł 🙂