Search Menu

Cały rok, aby taki jeden dzień

12 listopada 2018

🏆Relacja Krzyśka “Młodego” z  V Biegu Niepodległości w Jeleniej Górze 10.11.2018r.🏆

Bieg Niepodległośći to bieg na który czekałem cały rok i nie mogłem się doczekać. Czułem ogromny niedosyt po zeszłorocznym biegu, ponieważ wtedy na ostatnich metrach po słabym finiszu straciłem 3 miejsce i zająłem 5 miejsce z czasem 35:29. W tym roku start po raz pierwszy odbywał się wieczorną porą o godzinie 17. Tego dnia dobrze się wyspałem, rano jeszcze zrobiłem krótki rozruch i starałem się jak najwięcej odpoczywać. Pózniej chodziłem po domu i nie wiedziałem co ze sobą zrobić 🤔 . Chciałem już być na starcie i biec. O godzinie 15 pojechałem odebrać pakiet startowy i udałem się na ratusz w Jeleniej Górze, gdzie znajdował się start. Jeszcze trochę czasu spędziłem z przyjaciółmi, rodzinką i trenerem co mnie jeszcze bardziej motywowało. Chwilę po godzinie 16 rozpocząłem swoją rozgrzewkę. Czułem się bardzo dobrze i wiedziałem że ten bieg będzie bardzo dobry w moim wykonaniu. Po rozgrzewce ustawiłem się na starcie z bojowym nastawieniem. Wiedziałem jak mocno obstawiony jest ten bieg, ale nie bałem się bo wiedziałem jaki mam cel i na co mnie stać. Równo o godzinie 17:00 wystartowaliśmy. Pierwsze kilometry mijamy bardzo szybko. Spojrzałem na zegarek tempo 3:10 na km. Cały czas biegniemy w grupie 8 osobowej która utrzymywała się do trzeciego kilometra. Po 3 kilometrze ja i trójka biegaczy trochę odbiegliśmy od reszty trzymając cały czas równe tempo. Jeden zawodnik postanowił zdecydowanie przyśpieszyć i udało mu się trochę od nas odbiec. Ja wiedziałem że chwilę przed 5 kilometrem czeka nas podbieg. Właśnie na tym podbiegu postanowiłem powalczyć i dogonić prowadzącego. Powoli dobiegałem do niego i wiedziałem że w tym tempie którego się podjąłem dam rade go dogonić. Już na piątym kilometrze który minęliśmy z czasem 16minut i 58 sekund biegliśmy razem. Wszystko układało się po mojej myśli do momentu gdy na 6 kilometrze złapał mnie kryzys. Mocne skurcze w brzuchu i kolka 😩 . Po chwili dałem się wyprzedzić i biegłem na 4 pozycji. W głowie przez chwilę miałem najgorsze myśli że zaraz zdecydowanie zwolnię i kolejni zawodnicy zaczną mnie wyprzedzać. Bardzo nie chciałem po raz kolejny w swoim mieście być poza podium. Nagle uwierzyłem że ból może minąć zacisnąłem zęby i przyśpieszyłem. Na 7 kilometrze po bólu nie było już prawie śladu, może po prostu udało mi się wyrzucić go z głowy. Gdy dobiegłem do 3 zawodnika, a dokładniej Michała z którym się dobrze znamy z poprzednich biegów razem zaczęliśmy zmniejszać przewagę do prowadzącej dwójki. Moment w którym walczyłem z kolką bardzo mnie zmotywował. Uwierzyłem w siebie i gdy zobaczyłem na znaku że do mety zostały tylko 2 kilometry przyśpieszyłem i dogoniłem kolejnego zawodnika. 9 kilometr przebiegłem w tempie 3:10. Do mety został tylko jeden kilometr, a prowadzący zawodnik ma nade mną sporą przewagę. W tym momencie przypomniałem sobie mój słaby finisz z poprzedniego roku, nie mogłem teraz tego powtórzyć. Co raz bardziej się zbliżałem do prowadzącego. Ostatnie zakręty, mocny doping kibiców niósł mnie jak nigdy. Na ostatniej prostej doganiam i wyprzedzam pierwszego zawodnika. Zrobiłem to! Wbiegam na metę pierwszy z nowym rekordem życiowym 33minuty i 23 sekundy 😍 .

Nie potrafię opisać tego co czułem po przekroczeniu linii mety. Marzyłem o tym by kiedyś wygrać Bieg Niepodległości w swoim mieście, byłem bardzo szczęśliwy. Cieszę się że mogłem uczcić na sportowo 100-lecie Niepodległości. Do tego pobiegłem w tym roku o 2 minuty szybciej niż rok temu. Pokazuje mi to jak wiele mogę osiągnąć ciężko trenując. Zrobiłem w tym sezonie ogromny progres, a wszystko dzięki mojemu trenerowi Dziękuję Bardzo!. Gratuluję wszystkim ukończenia biegu, wspaniałych wyników i dziękuje za wsparcie szczególnie na ostatnim kilometrze bo było kluczowe 😊
Pozdrawiam Krzysiek.