Search Menu

Chorwacja – część 1 – Plivickie jeziora

7 maja 2018

Czas naszej przygody z Chorwacją dobiegł końca. Będziemy chcieli podzielić się z Wami naszymi wrażeniami opisując przez 7 dni to, co tam się działo dzień po dniu. Dzisiaj przedstawiamy relację Andrzeja – dzień pierwszy 🙂

Nasza Ekipa Karkonosz Running Team zaatakowała Chorwację. Dokładnie 30 kwietnia nasz podbój rozpoczęliśmy od zobaczenia przepięknych Jezior Plitwickich. Tak jak zaplanowaliśmy na miejscu byliśmy już o 8 rano. Szybki zakup biletów no i w drogę! Pierwszy km to tłum ludzi, a z drugiej strony nadjeżdżający dosyć nietypowy pojazd z 2 wagonikami – cały skład miał z 15 metrów długości, dosyć sporo 🙂 Krótka walka o miejsca i wskoczyliśmy do wagoników. Jazda nie za długa, ale przyjemna. Po około 2km przejażdżkę trzeba było zamienić na własne nogi i w ten sposób rozpoczęliśmy zwiedzanie Plitvic. Ludzi jak mrówek i co najlepsze, że na każdego z naszej jedenasto-osobowej grupy przypadało 100 Azjatów 😉 – normalnie szok!

Idziemy dalej, a tam jak w Państwie środka już tylko sami Azjaci, istne szaleństwo, bo każdy z nich ma po dwa, trzy aparaty i robi milion zdjęć na metrze kwadratowym ;)!!!  Flesze tak błyskały, że można było by pomyśleć że jest burza bez deszczu i grzmotu 🙂 No ale dobra zostawmy ich w spokoju. Nasze oczy ujrzały przepiękny krajobraz. Wyobraźcie sobie kładki nad wodą która, jest w błękitnym kolorze wśród mnóstwa wodospadów. Wodospad na wodospadzie – po prostu brak słów.

Po około 4km pokonywania ścieżek i kaskad wodnych nadszedł czas na przepłyniecie promem na drugą stronę wyspy. Tutaj czekał na nas największy wodospad i kolejny milion Azjatów. Bitwa o fotkę pod największym z wodospadów wygrana 😉

i w ten sposób udało nam się zobaczyć jedno z najpiękniejszych miejsc w Chorwacji. Naprawdę warto – gdyby tylko nie …. 😉

Teraz jeszcze tylko 100km w stronę morza i zakwaterowanie się w hotelu C.D.N