CZAS MARATONÓW

Wiosna to głównie czas maratonów, chociaż towarzyszy temu wiele innych biegów na rozmaitych dystansach. Królewski dystans wymaga jednak solidnego fundamentu, czyli mocno przepracowanej zimy. Wiadomo, że ostateczny wynik jest sumą wielu zmiennych, oprócz formy sportowej ważna jest dyspozycja dnia, pogoda itp. Dzisiaj w kalendarzu biegowym dwóch naszych zawodników Beaty i Łukasza pojawił się start w DOZ Maraton Łódź. Oboje spisali się bardzo dobrze, chociaż Beata z dużym niedosytem. Bieg nie ułożył się po jej myśli. Pierwsza połowa dystansu wskazywała na pudło a może nawet wygraną, jednak warunki pogodowe, głównie wiatr mocno pokrzyżowały nie tylko plany ale i możliwości. Beata większość trasy biegła sama, nie miała się za kim schować, co czyni bieg znacznie trudniejszym, kiedy lider wyłapuje wszystko na siebie. Wówczas w głowie pojawia się sto tysięcy myśli, złe głosy, które wytrącają z rytmu i osłabiają motywację. Do 40 km Beata biegła w pierwszej trójce, jednak mówi się, że maraton to taki dystans, który nie wybacza błędów. Trud pierwszych 30 km zrobił swoje i Beata musiała uznać wyższość rywalek, może wcale nie lepszych ale na pewno dzisiaj bardziej strategicznie ułożonych. My kibice, patrząc na wyniki jesteśmy w euforii, gdy nasza zawodniczka osiąga 5 miejsce open kobiet z czasem 2:50:25 w tak prestiżowej imprezie. Rozumiemy jednak ambicje zawodniczki, którą stać na znacznie lepsze wyniki. No cóż, takie dni jak dziś również się zdarzają. Beata wie na co ją stać i wierzymy, że szybko to sobie udowodni. W tym biegu niemal od początku równym tempem, zgodnie z założeniami wystartował też Łukasz, nasz klubowy góral. Dla niego to pierwszy taki bieg na asfalcie. Łukasz osiągnął linię mety w czasie 2:49:53 zajmując 42 lokatę open i 15 w kategorii. Sam Łukasz podzielił się z nami refleksją na temat maratonu “Pierwszy uliczny maraton zaliczony. Oceniam go dobrze, zamierzone plany z Darkiem wykonaliśmy, to co było założone zostało zrobione. Ja już swój pomysł mam na nowy sezon. Polecam słuchać trenera i nie tworzyć nowych teorii.
Powiem, że ten maraton to nie takie łatwe jak co niektórym się wydaje. Ostanie km zwłaszcza po 35 km, kiedy przychodzi ściana ryją łeb potwierdzam.
Po godzinie jednak już przychodzą myśli co można poprawić i kiedy.
Ja już wiem nigdy więcej wiosną, to nie Moj termin”.

We Wleniu natomiast, po przerwie spowodowanej pandemią do kalendarza biegów powrócił memoriał im. M. Fludra z biegiem na dystansie 10 km. Trasa wymagająca bo 5 pętli, z małym aczkolwiek prawie pionowym podbiegiem. Tu wystartowali Marlena i Krzysiek. Marlena zanotowała bardzo dobry czas 45:36 5 msc wśród kobiet i 2 w kategorii. Natomiast Krzysiek zajął 2 miejsce open z czasem 33:14, co zważywszy na wczorajszy udział w Mistrzostwach Polski jest znakomitym wynikiem.