DOGONIĘ CZY NIE DOGONIĘ

Letni Bieg Piastów już za nami ale emocje długo jeszcze wybrzmiewają w naszych głowach i sercach. Zawsze zastanawiamy się, czy mogłam mogłem szybciej, lepiej rozłożyć siły. Pewnie tak, jednak nie tym razem. Bo jednak co by nie powiedzieć to doświadczenie robi swoje. W tym konkretnym dniu zrobiliśmy tyle ile mogliśmy. Nie inaczej było w niedzielę. Oto kilka słów o biegu, będącego udziałem Kasi.

“To był bardzo wyjątkowy bieg. Letni Bieg Piastów Jakuszycka Dwunastka, przewyższenia ok 240 m. To była dla mnie podsumowując trudna trasa. Biegłam swoje, ale jak zobaczyłam w pewnym momencie zawodniczkę numer jeden, Karolinę Obstój, to chciałam trochę więcej. No i doszłam do niej, przez kilka kolejnych kilometrów biegłam tuż za nią, jednak w pewnym momencie czułam, że tempo jeszcze nie na moje nogi. Biegi górskie nie są dla mnie codziennością. Były momenty, że szłam krótkie odcinki, ale tuz przed samolotem poczułam, że jest lepiej.

Chwilę potem Jagoda i Krzysiek nie pozwolili mi się poddać. Dziękuję Wam za to. Pomimo kibicowania wielu, to dodało mi najwięcej sił, bo jesteśmy Teamem i tak się biegnie „razem”, jeśli już własne nogi nie chcą. Potem KRT w liczniejszym gronie i Trener. Słysząc jak zdzierają gardło dla mnie, po prostu zapominasz o swoich nogach i zmęczeniu i ile jeszcze do tej mety. Ta pozytywna energia, której nigdzie indziej jak we własnym Teamie nie uświadczysz, niesie. Dlatego bardzo Wam dziękuję za dziś, a dziś wyjątkowo😉. Oczywiście dziękuję wszystkim innym za wszystkie kciuki, za kibicowanie, za wsparcie. Trener, Darek Kruczkowski zasługuje na wyjątkowe podziękowanie za przygotowanie. Wynik 56:42 dał 34 sekundową stratę do zwyciężczyni oraz 29 miejsce open a 2 open w kategorii kobiet.

Ps. Czy mam niedosyt? Pewnie bo było bardzo blisko, tak niewiele zabrakło. Czy jestem zadowolona ? Pewnie bo mimo wszystko również wygrałam sama z sobą, zawalczyłam, choć wiem, że moja rywalka znakomicie czuje się w górach. Miałam kogo gonić i miałam motywację. Przegrać z kimś lepszym to nie wstyd, wygrana też musiała wznieść się na wyżyny, bo jak sama napisała czuła mój oddech. Wygrać, kiedy nie ma się z kim przegrać już tak nie cieszy, choć powszechnie wiadomo, że z wygranymi się nie dyskutuje. Ja trenuję dalej i jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa.

Pozdrawiam Kasia😊