Search Menu

Dwa Weekendy

13 września 2017

Czas na przypomnienie tego, co się działo u nas w ostatnich dwóch weekendach, a działo się bardzo dużo. Ze startów Pauliny Janik i Pawła Czerniaka relacje już były, ale nie tylko oni dali czadu, więc dlatego przypominamy się 🙂 Wrześniowe starty rozpoczęliśmy startując w otwartych Mistrzostwach Jeleniej Góry w lekkoatletyce. Brzydka pogoda nie zachęcała do biegania, ale mimo to nasze panie jak i panowie wybrali dystans 5km. Bożena Kozak-Sroka zajęła jakże bardzo nielubiane miejsce przez sportowców, czyli 4, a Ela Kościk była 6.

Panowie rozpoczęli bardzo mocno i czas pierwszego kilometra pokazywał, że są nawet szanse na rekordy życiowe.  Tak też się stało i nasz najmłodszy klubowicz Krzysiek Tsichrch ustanowił właśnie nową życiówkę wskakując na podium zaraz za zwycięzcą. Na czwartej pozycji podobnie jak Bożena na metę dotarł Tomek Szajda, który wraca po chorobie, a nieco ponad dwie minuty później na metę dotarł Przemek Kowalczyk.

Tegoż samego dnia w Tychach na dystansie 10km pojawił się nasz eksportowy Kamil Makoś, który przecierał się przed Mistrzostwami Polski żołnierzy w półmaratonie. Kamil zakończył bieg na drugiej pozycji z małym niedosytem, bo zgubił troszkę trasy i musiał nadrabiać. Mimo to, wynik był rewelacyjny 31:57

Ostatni weekend, to eksplozja emocji, euforii i zabawy, która towarzyszyła nam już od czwartku gdzie 11-osobową grupą pojechaliśmy do Krynicy na festiwal biegowy. Wybór biegów przyprawiał o ból głowy J 30- biegów w trzy dni i ponad 11 tysięcy startujących. Mnóstwo znajomych, koncerty, targi, dlatego uśmiech na twarzach nie schodził z nas praktycznie cały czas. Pierwsza wystartowała Ela Kościk, która musiała sprostać biegom eliminacyjnym na 1 milę. Doping był ogromny, więc o awans do finału nie musieliśmy się martwić.Dwie godziny później na starcie bardzo ciężkiej piętnastki stanęli Grzesiek Haładewicz, Asia Jednoróg i Ania Haładewicz. Wydawało się, że na tej górskiej trasie niewiele zwojujemy, ale jak to u nas jest – trenera trzeba zaskoczyć 🙂 Grzesiek na mecie z nowym rekordem życiowym, Asia na rewelacyjnej 6 pozycji, a tutaj pewnie przyczynił się do tego Adam (wiadomo, o co chodzi 😉 i niedługo potem Ania w równie dobrej kondycji.

Ledwo, co ochłonęliśmy, a już na starcie finałowej mili stała Ela. Krzyki pomogły i Ela znacznie poprawiła czas ze eliminacji zajmując 17 miejsce open i 5 w swojej kategorii. Następny dzień, to rozgrywki taktyczne i logistyczne. Pomagaliśmy Paulinie w pokonaniu krótkiego 64 km odcinka górskiego 😉 (o tym już było)Tomek Szajda i Natalia Markowska wystartowali w życiowej dyszce. Niby piękna słoneczna pogoda nie wróżyła czegoś złego, ale znając szczęście Tomka coś musiało plany pokrzyżować. Tak też się stało i nagle pojawił się huraganowy wiatr, który zniweczył palny. Tak czy inaczej 65 pozycja na 1500 osób, to bardzo dobry wynik (czas 37:32) Natalia pobiegła szybciej niż zakładała i godzinka pękła 🙂 Punkt 12:00 wystartowali na 34 km Ula Kaczmarczyk i Sebastian Kubacka. Tutaj nie dość, że wiatr, to jeszcze ciepło, ale walczyć trzeba. Ula na 18 miejscu wśród kobiet i 54 miejsce Sebastiana. Obydwoje z niedosytem, ale postanowieniami następnym razem będzie lepiej. No i na koniec Agnieszka Wysocka wybrała 17 górską „Runek Run” wybór dobry, bo euforia Agi była ogromna – biegamy dalej! Tak zakończył się nasz drugi dzień potyczek biegowych w Krynicy. Co nie oznacza, że to już koniec naszych zmagań, bo naszych klubowiczów troszkę rozwiało i w ten sposób dostaliśmy info, że Jadzia Ostrowska zajęła drugie miejsce w kategorii podczas „Lawiny” w Karpaczu, a Przemek Kowalczyk otarł się o życiówkę podczas nocnej dyszki w Pradze.

Wieczorem wydawało się, że to koniec naszych zmagań i powoli czas pakować się do domu – nic bardziej mylnego. Przecież są jeszcze sztafety, ale trener krzyczy (dosyć czas odpoczywać), więc obietnica, że tylko ją zaliczymy. W ten sposób Darek dał się przekonać 🙂 To był zły pomysł, bo już od pierwszych metrów niedzielnych zmagań było wiadomo, że spokojne bieganie poszło w niepamięć!

Uruchomił się duch walki i Ania, Ela, Asia i Grzesiek walczyli na równi z innymi. Efekt nasza sztafeta na 8 miejscu. Trener załamany reszta szczęśliwa 😉

Wtedy dotarło do nas, że to już koniec i dopiero pojawił się smutek czas wracać L I tak kiedy się pakowaliśmy, to od kolejnych klubowiczów docierały kolejne dobre wieści. Kamil Makoś zdobył tytuł Mistrza Polski żołnierzy w swojej kategorii podczas półmaratonu w Zielonej Górze (1:10:08) Magda z Pawłem wystartowali w najstarszym biegu w Polsce, czyli biegu na 10km Westerplatte w Gdańsku gdzie udział wzięło 4000tysięcy startujących. Krzysiek Sudomlak wystartował w Choszcznie w kolejnej dyszce – mówił, że kryzys był, ale życiówka zrobiona 45:53!

I wreszcie 3 miejsce open Patryka Łukaszewskiego w Chodzieży również na 10km ponownie było blisko rekordu życiowego! Biegamy dalej „Możemy Tak Długo” Karkonosz Running Team