Search Menu

Działo się :)

17 kwietnia 2018

Kiedy dzieje się tak dużo jak teraz, to ciężko nam okiełznać nasze starty, ale i tym razem spróbujemy opisać w skrócie, to co się wydarzyło w ostatni weekend 🙂 Zaczniemy od Łodzi, gdzie w ramach maratonu były rozgrywane biegi na 5km i półmaratonie. To właśnie tutaj Ania I Grzesiek Haładewicz najpierw wystartowali na dystansie 5km, a następnego dnia na dystansie cztery razy dłuższym. Trasa kręta nie do końca do bicia rekordów, ale i tak było blisko. Grześkowi zabrakło zaledwie 7 sekund. To jednak nie miało większego znaczenia, bo nastawienie na ten weekend było takie, a by bieganiem się cieszyć. Z takim samy nastawieniem Bożena Kozak Sroka i Przemek Kowalczyk udali się do Berlina na wieczorną dyszkę. Miejsce i trasa nietypowe, bo na lotnisku! Kilka tysięcy osób startujący w pobliżu startujących i lądujących samolotów musiało robić wrażenie. I chyba zrobiło, Bożena nareszcie pobiła swój rekord życiowy łamiąc barierę 46 min. W takiej euforii szybko postanowiła wracać do domu, a szkoda, bo jak się okazało w stawce 1400 pań zajęła 1 miejsce w swojej kategorii!!! Brawo 🙂

Z innym nastawieniem, udaliśmy się na kolejny wieczorny bieg do Brzegu, gdzie rozgrywana była tam „Nocna dycha”. Tutaj z zamiarem osiągnięcia dobrego wyniku na starcie stanęła Beata Lupa. Wyzwanie duże, bo dwa tygodnie ciężkiego treningu w Szklarskiej Porębie mogło dać o sobie znać. Klimat i oprawa biegu na najwyższym poziomie, więc nic innego jak tylko walczyć. Beata zadanie to wykonała bardzo dobrze, wygrywając bieg z dużą przewagą i ustanawiając rekord klubu 37:02. Prezent idealny gdyż tego dnia Beatka miał urodziny 🙂 Na dokładkę wygrana w kategorii mundurowych. Szkoda tylko, że kiedy spiker został poproszony o podanie, że właśnie wygrała solenizantka nie wspomniał o tym ani słowa.

Nam to na pewno nie zepsuło dobrych humorów, ale pana będziemy wspominać nie miło.

Następnego dnia kolejne dobre informacje docierały z Wrocławia, Poznania i Łodzi. Tak jak pisaliśmy wyżej dla czystej przyjemności w Łodzi na mecie półmaratonu zameldowali się Grzesiek z Anią. Tutaj wyniki nie maiły znaczenia, bo jak już nas znacie czasami wolimy odpuścić i pobiegać tylko dla zabawy. W Poznaniu gdzie również był rozgrywany półmaraton wystartowali Michał Walski i Romek Zimbicki. Tutaj zabawy nie było i cel był jasny próbujemy pobić swoje rekordy życiowe. Zadanie utrudniała pogoda, bo było praktycznie bez wietrzenie, a unosząca się w powietrzu duchota mocno dała o sobie znać. Kilka tysięcy osób na starcie i poszło. Pierwsze km pokazywały, że jest szansa na uzyskanie dobrych rezultatów, ale z czasem podnosząca się temperatura spowodowała, że począwszy od elity prędkości zaczęły spadać. Michał i Romek jednak łatwo skóry nie oddali i walczyli do samego końca.  Ostatnie metry to finisz, ale też walka z samym sobą.  W końcu meta i jest Michał poprawia się w tych warunkach o ponad dwie minuty!!! 1:27:14 a Romkowi zabrakło 57 sekund.  Meta wyglądała jak pobojowisko, a większość dochodziła do siebie bardzo długo.

Kolejnym biegiem gdzie się pojawiliśmy był bieg „Dla kobiet „ we Wrocławiu. Tym razem dystans krótszy, bo nieco ponad 5km. Na starcie w stawce dwóch tysięcy pań Ela Kościk i Jadzia Ostrowska.

Kto sobie może to wyobrazić dwa tysiące pań i ani jednego pana 🙂 🙂 🙂 Musiało być super i było. Ela, która w ostatnim czasie jest w doskonałej formie zajęła bardzo wysokie miejsce open, bo 10!!! Humor jeszcze został poprawiony wiadomością o 2 lokacie w swojej kategorii. Jadzia natomiast uplasowała się na 13 pozycji w swojej kategorii. Panowie na przyszły ro będzie trzeba jechać to zobaczyć 🙂

Na swój dobry start liczyła również Asia jednoróg, która również jest bardzo dobrej formie i chciała to wykorzystać startując w Warszawie na 10km. Niestety pech Asi nie opuszcza i kiedy zapowiadał się super wynik, bo po drodze padł rekord życiowy na 5km, to pojawiła się kolka, która nie pozwoliła kontynuować biegu. Asia do trzech razy sztuka i następnym razem będzie dobrze.

Kończąc nasze weekendowe zmagania wspomnimy jeszcze o zwycięstwie Ani Wyszkowskiej, która wygrała bieg w Kamiennej Górze, a od 2 dni jest już w naszym Teame.

Dla wszystkich wielkie brawa i gratulacje. Biegamy dalej, dla pasji, zabawy, czy też pokonania swoich barier. Do następnego 🙂