DZIEŃ MISTRZOSTW

Ten weekend wyjątkowo bogaty w wydarzenia biegowe i to najwyższej rangi. Zacznijmy od IX edycji Biegów w Szczawnicy. Uczestnicy mogli zmierzyć się z jedną z sześciu tras na dystansach, od malowniczych 10 kilometrów poprowadzonych w Małych Pieninach do wymagających potężnej wytrzymałości 95 kilometrów a każdy z dystansów miał swoją urokliwą nazwę : Hardy Rolling, Chyża Durbaszka, Żwawe Wierchy, Wielka Prehyba, Dziki Groń i Niepokorny Mnich. W sobotni ranek na dwóch z tych dystansów wystartowali Jarek w Żwawych Wierchach ( 33 km) i Sebastian w Wielkiej Prehybie (43km). Dodatkowo bieg na 43 km miał rangę Mistrzostw Polski w biegach górskich. Jarek wystartował wcześnie, już o 7 rano stanął na kresce startowej. Zaczął dość mocno, na pierwszym pomiarze zameldował się na 15 miejscu, co rozbudziło trochę nasze oczekiwania. Nie wiedzieć czemu nie mogliśmy go namierzyć w dalszej części dystansu, po czym okazało się, że spadł na 67 pozycję. To nas trochę ostudziło i w obawie, że coś się stało czekaliśmy na informację. Ta okazała się banalna ale i pechowa, chociaż nie pierwsza taka w historii startów. Okazało się, że Jarek zgubił trasę i musiał nadrobić dodatkowe 7 km. W tzw. międzyczasie wystartował bieg na 43 km a w nim Sebastian. Nomen omen, również 15-ty na pierwszym punkcie. Walczył dzielnie a kropka wskazywała, że biegnie na 4 miejscu w kategorii i niewiele ma do 3. Trudno się dziwić, że nasze emocje rosły z każdą chwilą. Jarek ostatecznie, po przebiegnięciu królewskiego dystansu zameldował się na mecie na 90 tym miejscu open i 26 w kategorii. Oczywiście z niedosytem ale takie doświadczenia uczą na przyszłość. Sebastian natomiast spisał się znakomicie. Na metę wbiegł na 15-tym miejscu open i 5 w kategorii, co w tej randze zawodów jest bardzo dobrym wynikiem. Sam pewnie niedługo opowie nam o swoim biegu.

Kolejne zawody i kolejne Mistrzostwa Polski. Tym razem areną zmagań był stadion w Międzyrzeczu i PZLA Mistrzostwa Polski w biegu na 10000m. Tu mieli okazję pościgać się mocno Krzysiek i Łukasz. Obaj wystartowali w tej samej serii. Krzysiek walczył o wygraną na całym dystansie. Niemal od początku dwójka zawodników zapewniła sobie prowadzenie i nie oddała go do końca. Zmagali się ze sobą na przemian, wychodząc na prowadzenie. Ostatecznie nasz Krzysiek tuż przed ostatnim okrążeniem rozpoczął imponujący finisz, zajmując 1 miejsce w grupie z czasem 31:19 i nową życiówką na stadionie. Łukasz natomiast z czasem 34:49 zajął odleglejszą pozycję. To nie był jego dzień ale takie też się zdarzają. Chociaż wielu wzięłoby taki wynik w ciemno. W generalnej klasyfikacji, po bardzo szybkich kolejnych seriach biegowych, Krzysiek ostatecznie uplasował się na 18 pozycji wśród seniorów. Nasze gratulacje.

Nasza Dycha to kolejna 8 już edycja biegu w Gostyniu, gdzie kolejny już raz w tym roku z dystansem 10 km mierzył się Robert. Pokonanie trasy zajęło mu dzisiaj 40:37 co pozwoliło na zajęcie 20 lokaty open i 1 kategorii. Robert w tym roku nie schodzi z pudła. Brawo.

Również w sobotę mieliśmy zagraniczny akcent, wszak wiadomo, że lubimy podróże. Tu listę obecności w biegu na 10 km w ramach Half Marathon Magaluf na Majorce podpisał nasz Michał. Bardzo dobry start Michała pozwolił na zajęcie 3 miejsca open z czasem 33:38. Wielkie brawa. O to co sam bohater napisał nam po biegu „Dla mnie dzisiaj bieg Ok, pomimo dużej ilości hiszpańskiej kiełbasy oraz bardzo silnego wiatru osiągnąłem zakładany cel, tj. pb i podium. Po pierwszym km dwóch prowadzących oderwało się od czteroosobowej grupki ja zostałem chwilę z czwartym by oderwać się chwilę później na odcinku z wiatrem. Na półmetku (zawrót) zaobserwowałem, że mam bezpieczną przewagę i bez szarżowania ją utrzymałem. Cieszy fakt, że jest duży zapas i znając warsztat trenera, za rok będę mógł powalczyć tutaj o znacznie lepszy czas i miejsce – dzisiaj dający drugie miejsce, czas poniżej 32 minut był poza moim zasięgiem.”