FORMUŁA 1 I GÓRY, CZYLI CZEGO CHCIEĆ WIĘCEJ

Bieganie, to słowo odmieniane dzisiaj na wiele przypadków. Dopisała pogoda, wreszcie coś się odblokowało i można było sprawdzić swoją formę, głowę i dobrze przewentylować płuca. W ten sobotni, majowy poranek spora liczba śmiałków KRT, już od 7 rano wyruszyła w trasy poszczególnych biegów.

I tak na początek w Mistrzostwach Polski w Andrychowie w maratonie górskim wystartowali Kinga Gomołysek, Paweł Czerniak i Łukasz Szopa. Trasa przepiękna acz bardzo trudna i wymagająca. Nasi zawodnicy spisali się bardzo dobrze, choć apetyty były na więcej. W bieganiu jest jednak tak, że  wszystko musi zagrać, zwłaszcza na tak długim dystansie i trudnej trasie. Wystarczy, że jakieś ogniwo nie zadziała i trudno o laury. Niespodziankę sprawiła Kinga, zajmując 4 lokatę wśród kobiet.  Paweł i Łukasz również pięknie zawalczyli a Paweł nadto zmagając się z przeciwnościami i wewnętrznymi głosami “na nie”, ostatecznie nie zrezygnował, zawalczył do końca. Tu z pomocą niewątpliwe przyszła mocna głowa.

Już od ośmej rano, w Poznaniu na dystansie 5 km, na starcie na  torze wyścigowym stanęli Jagoda Durkalec, Edyta Adamczyk, Tomek Szajda i Robert Tylicki. Drobna niedyspozycja dnia wykluczyła z biegu Edytę ale pozostali spisali się rewelacyjnie. Jagoda zajęła 2 miejsce Open i nawet nie z miejsca a z osiągniętego czasu cieszyła się najbardziej.

„ Hej no to tak u mnie życiówka 18:26 poprawiona o 38 sekund. Ogólnie bieg bardzo fajny, trasa super szybka tylko trzeba było wstać o 5:30 . Szybka rozgrzewka I na start . Przegrałam na ostatniej prostej o 2 sekundy ale dla mnie to nie przegrana jestem bardzo zadowolona bo liczyłam na góra 18:50 a tu taka niespodzianka ”

W kategorii panów Tomek Szajda zaskoczył samego siebie: „już zaledwie kilka sekund dzieli mnie od złamania 17’ Od dziś najlepszy wynik po czterdziestce to 17’04” poprawiony o 11” ale jest moc a to nie jest jeszcze kropka nad przysłowiowym „i”. Bardzo mocno rozpoczęty pierwszy kilometr (3’14”) pokazał, ze będzie szybko, a zarazem będzie bolało! Było jedno i drugie. Kolejne szybkie bieganie już za 2 tygodnie.  Jestem bardzo szczęśliwy

Robert Tylicki natomiast ukończył bieg w czasie 18:52. Jak sam powiedział biegł „w poszukiwaniu formy, bo dla niego to dzisiaj była męczarnia”

Kolejną areną zmagań była Jedlina Zdrój, gdzie w półmaratonie wystartowali  Karina Piekarska, Sylwia Chmielewska i Jarek Włodarczyk. Najlepszym z tej trójki okazał się Jarek, który pokonał dystans w czasie 2:05, Karina uzyskała czas 2:21 a Sylwia pokonała trasę w czasie 2:51.  Jarek po biegu twierdził, że „ ma niedosyt” . Podobnie Karina, która powiedziała „Mam takie same odczucia co Jarek, chociaż czas gorszy oczywiście 2:21! Na końcu tak się zatraciłam na trawersach, że trochę pogubiłam trasę( jak to ja). Jestem przeszczęśliwa, mnóstwo znajomych, nic nie boli, niedosyt. Z chęcią jeszcze bym coś pobiegała, pozdrawiam serdecznie”

Równie szczęśliwa była Sylwia, która opisała to tak: „Nie umarłam. Bieganko komfortowe .. od Borowej Góry nogi wciąż w dobrej kondycji. Pogoda w nagrodę rewelacyjna .. no i te 886 m.n.pm .. kijeczki pomogły na podejściach. I jestem szczęśliwa bo atmosfera boska. Po takiej trasie chce się pokonywać kolejne górki.. i nie kończyć ….”

Serdecznie wszystkim gratulujemy i obiecujemy, że to dopiero początek .