Search Menu

JAK SIĘ NIE MA CO SIĘ LUBI TO SIĘ LUBI CO SIĘ MA

27 marca 2021

Trochę tak jest, że ciągłe odwoływanie kolejnych biegów powoduje złość, bezradność  a czasem nawet poczucie bezsensowności tego co robimy. Kochamy biegać i to powinno być najważniejsze ale kiedy mocno trenujemy, przygotowując się do startów a te są odwoływane to zadajemy sobie pytanie „po co ja to robię” i „czy warto”. Złość przeplatana bezradnością i co robimy? Ubieramy buty i idziemy biegać, wszakże to jest panaceum na wszystko. W takich sytuacjach każda namiastka biegu, możliwość uczestnictwa w rywalizacji, sprawdzenia, w którym miejscu jesteśmy, poczucie adrenaliny, daje nam szanse na wytrwanie w treningu i nie poddawanie się. Jest wiele sposobów i choć może nie są tak skuteczne, jak powszechnie nam znane wyścigi, to idziemy w to bo każda alternatywa jest lepsza niż odpuszczenie. Biegacze to jednak ludzie, którzy dla tej pasji zrobią wiele. W obliczu tylu zakazów i konieczności zachowania  reżimu bezpieczeństwa umiemy sobie tak zorganizować życie, żeby nawet trudne czasy nie zniweczyły naszej ciężkiej pracy. Jak to robimy? Jedną  z  takich form są sprawdziany, kiedy kilka, czasem naście osób ściga się na określonej, zmierzonej wcześniej  trasie, odtwarzając choćby część emocji, wrażeń  jakie towarzyszą wielkim biegom ulicznym. Czy to wystarczy? Pewnie nie ale na ten moment jest jedyną alternatywą, żeby nie rezygnować z tego co daje nam szczęście i poczucie wolności. W ostatnim czasie taki sprawdzian zaliczył nasz kolega klubowy Robert Tylicki, który na dystansie 10 km osiągnął znakomity czas 38:36 i gdyby tylko miał szanse na oficjalny bieg, znowu przesunąłby swoją obecną granicę. Warunki na trasie nie należały do najłatwiejszych, mocno wiało i zakłócało rytm ale kto by na to patrzył, najważniejszy był sam bieg. Brawo!!! A my trenujemy dalej i oby jak najszybciej wróciła NORMALNOŚĆ.