Jakucja i nie tylko

Tak to już jest z nami, że staramy się wykorzystać każdy weekend na biegowo 🙂  Dlatego, ponownie pojawiliśmy w wielu miejscach jednocześnie, aby troszkę postartować. Każdy miał jakiś cel – jedni wracali po chorobie, inni sprawdzali swoją formę po obozie, a jeszcze inni tylko i wyłącznie dla zabawy. Zaczęliśmy w sobotę w Jakuszycach podczas Letniego biegu Piastów.

Pierwszego dnia do pokonania były dystanse ultra i półmaraton. Obstawiliśmy obydwa, a na najdłuższym dystansie nie mogło zabraknąć Tomka Wypycha, który zadawala się właśnie takimi krótkimi odcinkami 😉 Tomek tym razem ukończył ten morderczy dystans bez uszczerbku dla zdrowia. Na połówce pojawili się Paulin Janik, Ela Kościk, Ania Haładewicz i Jadzia Ostrowska. Paulina i Ania jeszcze czuły w nogach ostatni obóz i o lekkości nóg nie było mowy. Mimo, to Paulina wywalczyła 2 miejsce open i pierwsze w swojej kategorii.

Ela i Jadzia biegły jak w transie i gdyby nie upadek Eli, to mogłoby skończyć się nawet podium w kategorii? Nie mniej za czwarte miejsca w kategoriach, dziewczynom należą się wielkie brawa.

W Międzychodzie na dystansie 10km wystartował Tomek Szajda, który po chorobie weryfikował swoją dyspozycję.

Było dobrze – 16 miejsce open z czasem 38:09 i teraz czas zabrać się za trening. Następnego dnia ponownie bieganie w Jakuszycach. Tym razem dystans 11km i na starcie mamy Bożenę Kozak-Srokę, Grześka Balula i Krzyśka Sudomlaka. Bożena kończy bieg na dziewiątej pozycji open wśród kobiet. Grzesiek podobnie jak Tomek sprawdzał i weryfikował formę, której ubyło przez nieplanowane leczenie szpitalne? Cytując słowa Grześka „ Jestem baaaaardzo zadowolony z obecnej formy, wydaje mi się, że nie dużo jej ubyło” To jesteśmy pewni, że teraz będzie już tylko lepiej. Dla Grześka ten bieg miał jeszcze inny aspekt, bo biegł ze specjalną dedykacją 🙂

Dziękuję wszystkim za trzymane kciuki i za doping na trasie, pewnie dlatego miałem aż, taką moc na trasie. Krzysiek ewidentne po rozbracie na kilkanaście lat z bieganiem, wrócił na dobre i niech tak zostanie 🙂  Na drugim krańcu Polski w Szczecinie wystartował Paweł Samotyja. Dystans 10km pokonany w 41:56 i do formy jeszcze troszkę brakuje, ale cel został zrealizowany w 100% Bardziej od Pawła zadowolony był syn Hbert, który wygrał bieg dziecięcy i dał przykład tacie jak się biega 😉

Na koniec długo oczekiwane podium. Tym, który na nie zasłużył jest Jarek Łuczkiewicz. Problemy poszły w niepamięć, a drugie miejsce w Sokołowsku podczas III biegu gór Suchych przyniosły Jarkowi wiele radości.

Jak widać weekend spędzony mocno na sportowo i oto chodziło. Wszyscy podkreślali swoje zadowolenie z zaliczonych startów oraz chwalili organizatorów. Były fotki z “Mezo” i inne atrakcje. Niedosyt też się pojawił, ale to dobrze, bo wiemy, że rezerwą są i to spore. Nie pozostaje nam nic innego jak dalej biegać i odliczać czas do kolejnych startów. Do zobaczenia 🙂