Search Menu

LETNI BIEG PIASTÓW

30 sierpnia 2018

Tym razem zapraszamy na relację Krzyśka, który w ostatnią niedzielę odniósł swój życiowy sukces 🙂

W niedzielę wystartowałem w Jakuszyckiej Jedenastce (12km).Był to start na którym bardzo mi zależało ponieważ na tych trasach w sezonie zimowym 3 lata temu rozpoczęła się moja przygoda ze sportem. Gdy byłem biegaczem narciarskim prawie dwie zimy tutaj trenowałem na nartach i uczyłem się co to znaczy ciężko trenować, aby osiągać postawione sobie cele. Postanowiłem po raz pierwszy wystartować w biegu piastów i przy okazji pobiec charytatywnie dla Wiktori i Weroniki. Nie wiedziałem na jakim etapie jest moja forma. Natomiast byłem pewny że jestem bardzo dobrze przygotowany i dam z siebie wszystko po ciężko przepracowanym obozie w Austrii, na który pojechałem z moim klubem Karkonosz Running Team. Przed startem zrobiłem rozgrzewkę na której czułem się bardzo dobrze i byłem pewny od początku, że będzie to dobry,mocny bieg w moim wykonaniu. Wiedziałem że na starcie będzie dużo mocnych zawodników, których poznałem na innych imprezach biegowych. Zwycięzca poprzedniej edycji Piotr Holly,Pavel Brýdl bardzo mocny biegacz górski reprezentujący Czechy czy Michał Domowicz z którym mierzyłem się w tym sezonie wiele razy. Godzina 10:00 3,2,1 start!, od samego początku bardzo szybkie tempo biegu. Dlatego postanowiłem że lekko zwolnię tak, aby nie biec za szybko ale mieć kontakt z czołówką. Mijają pierwsze 4 kilometry czuję ogromny zapas sił powoli przyśpieszam i skracam dystans do prowadzącej dwójki. Na 5 kilometr dobiegamy w grupie 4 osobowej z czasem 17:35 i tak do 6 kilometra na którym czekał nas pierwszy mocniejszy podbieg, a zaraz po nim niebezpieczny zbieg po śliskich korzeniach. Widzę że Pavel przyśpiesza wiedziałem że nie mogę w tym momencie odpuścić jeżeli chcę myśleć o wygranej. Dlatego przyśpieszam razem z nim. Po chwili biegniemy już tylko we 2. Na 8 kilometrze przebiegamy przez bufet gdzie spotkała mnie bardzo zabawna sytuacja. Krzyczę do wolontariuszy że chcę wody, a po chwili zamiast wody dostaje w plastikowej misce ciastka był to jedyny moment na trasie gdzie miałem jeszcze siłę się uśmiechnąć 😀 .Na szczęście kawałek dalej dostałem już wodę .Biegniemy dalej. 9 kilometr na którym czeka nas ostatni bardzo długi,wymagający podbieg na tzw.Samolot. To tutaj podjąłem bardzo duże ryzyko i mocno przyśpieszyłem pod górę jakbym za chwilę wbiegał na metę, a przecież przede mną jeszcze 3 kilometry. Po chwili widzę koleżanki z klubu i trenera którzy dopingują mnie z całych sił. Trener daje mi jeszcze ostatnie wskazówki, a w tamtej chwili było dla mnie to bardzo ważne i jestem im bardzo wdzięczny za wsparcie. Na podbiegu czuję ogromny ból, ciężko złapać mi oddech, głowa i całe ciało mówi Stop!.Ale ja od zawsze walczyłem do końca i tym razem nie mogło być inaczej.Do mety został mi tylko długi zbieg. Mimo bólu zbiegam najszybciej jak potrafię, ostatnie zakręty i ostatnia prosta na której już niesie mnie doping kibiców do mety. Był to mój najdłuższy dystans, który ukończyłem na 1 miejscu Open i 1 miejscu w kategorii wiekowej z czasem 45:02. Po przekroczeniu linii mety – niesamowita radość i łzy.

Fot. Bieg Piastów/Bikelife

Po chwili widzę także radość u rodziców, trenera i koleżanek z klubu. Ta chwila była dla mnie wyjątkowa i na pewno zostanie na zawsze w mojej pamięci. Każdy start mnie uczy czegoś nowego, a na tym biegu doświadczyłem co znaczy oszukać swoją głowę, walczyć sercem oraz z charakterem do samego końca. Tego dnia dałem z siebie zdecydowanie ponad 100%, a ten wynik uważam za najlepszy do tej pory w mojej przygodzie ze sportem. To dopiero początek i wierzę że stać mnie na dużo więcej 💪.  Pozdrawiam Krzysiek 😊