Search Menu

Memoriał Barbary Szlachetki

3 maja 2018

Nie pierwszy raz biegłem 1 maja w Jelczu-Laskowicach, samych maratonów ukończyłem tutaj dwa lub trzy ( nawet już nie pamiętam takie stare dzieje ). bieg jest organizowany przez klub biegowy Harcownik dzięki czemu formuła została mocno poszerzona względem czasów gdy był tam tylko maraton. Cały festyn jest dedykowany jako memoriał fantastycznej biegaczce Basi Szlachetce – ja już nie miałem możliwości jej poznać, ale jej osoba jest bardzo znana wśród trochę starszych biegaczy i wszyscy z wielkim szacunkiem odnoszą się do jej osiągnieć ( zapraszam bardzo serdecznie, aby każdy z nas poczytał o tej wspaniałej osobie z wielkim hartem ducha ).
Wracając do biegu, do wyboru były tradycyjny maraton, półmaraton, bieg na 10 km i cała masa biegów dla dzieci ( na pięknej bieżni przy szkole ). Drugi rok z rzędu wybrałem 10 km. Bieg zaplanowaliśmy prosto z treningów więc cudów nie było się co spodziewać. Tuż nad ranem spadło  dużo deszczu i na trasie było sporo kałuż, a co gorsze słoneczko świeciło od 8:00 rano dzięki czemu mogliśmy liczyć na prawie darmową saunę ( nie licząc opłaty wpisowej ). Start i dość spora grupa biegaczy ( osobny start porównując do maratonu/półmaratonu ) ruszyła. Pierwsze 4 km bardzo dobrze i zgodnie z planem czyli mocno, potem pierwszy podbieg na wiadukt i tutaj trochę mnie przytkało, następne 3 km płaskie ale już ciężko było złapać prędkość i ten ciągły wiatr

( miałem wrażenie, że niezależnie od tego jak się biegło zawsze wiał w twarz ), na 8 km wiedziałem, że po ostatnich zmianach trasy ominie mnie 2 wiadukt czyli kolejny podbieg. Ku memu zaskoczeniu, kiedy wybiegłem z pewnego osiedla oczom mym ukazał się …. wiadukt, którego miało nie być. Tutaj niestety mocno dostałem, ale był to już na szczęście 9 km więc pozostało już tylko z górki i do mety. Tutaj zaskoczenie – wiatr pierwszy raz wiał w plecy więc do mety gnałem prawie tak szybko jak na pierwszych 4 km. czas na mecie 44:00, założenia były trochę inne ale pocieszam się, że rok temu nabiegałem tutaj 44:21. następna szansa na rewanż z 10 km już za 11 dni w Bystrzycy ( polecam, bardzo fajna trasa, trochę krosowa ale bardzo dobrze przygotowana ).