OKIEM BIEGACZA CZYLI TROCHĘ O SOBIE SAMYCH

Nawiązując do niedzielnych startów, niejako w uzupełnieniu materiału nie tylko o wyniki ale o refleksje samych zawodników, przedstawiamy krótkie relacje 🙂

KATARZYNA CHOMA

“Dziś był dobry dzień na życiówki. Rzekłabym nawet, bardzo dobry. Te jednak zależą od wielu zmiennych. Przekładana od zeszłej wiosny IX edycja Półmaratonu Jeleniogórskiego oraz IX Dziesiątki Jeleniogórskiej wreszcie doszła do skutku. Był czas aby się przygotować 😉 Ja przygotowałam się doskonale, choć to nie tylko moja własna praca bo jednak to Trener wie na co stać Cię, na co nie. Miałam optymalny plan dzięki Darkowi Kruczkowskiemu. Pogoda marzenie jeśli chodzi o rześkość i temperaturę. Momentami tylko doskwierał wiatr, który za nic nie chciał wiać w plecy. Założeniem było nie wystartować za szybko i jak będzie moc, to podkręcić. No i tak też było. Nasza drużyna stanowiła dziś dość liczną obsadę. Każdy dał z siebie tyle ile mógł i posypały się życiówki. W moim przypadku 00:41:20, co dało mi 2 lokatę open kobiet oraz open 27, a o kategorii już nie wspomnę, bo K-40 to już nie są żarty;). Dumą jest także być częścią Teamu, który pisze tutaj swoją historię, biec razem jakby jutro miały nogi w ogóle nie boleć. Dziękuję za wspólny bieg, za kibicowanie, za to, że Trener donośnym głosem na ostatnich metrach mówił że trzeba do końca!:)

KRZYSIEK TSCHIRCH

🏆Zwycięstwo u siebie smakuje najlepiej🏆 “IX Półmaraton Jeleniogórski i Jeleniogórska Dziesiątka”. Zastanawiałem się czy jest jeszcze jakiś sens startować po trenowaniu wojskowych dyscyplin. Forma spadła, motywacja spadła, do tego doszła alergia, która męczy mnie już 2 tygodnie 😩 Co tu robić? Startować czy zrobić już krótkie roztrenowanie i trochę odpocząć. Stwierdziłem, że jednak potrzebuję poczuć tą atmosferę startową i wybrałem bieg na 10km w swoim mieście (Jeleniej Górze). Nie liczył się dla mnie czas bo wiedziałem, że na życiówkę aktualnie nie jestem przygotowany, dlatego od początku cel był jeden. Zrobić wszystko, aby znaleźć się na podium 💪. Ruszyliśmy bardzo spokojnie tempem 3:35-3:40/km czyli tempem, które mam spokojnie obiegane na treningach. Z kilometra na kilometr tempo coraz żywsze. Widzę, że prowadzący zawodnik chce się urwać, ale nie odpuszczam, idę krok w krok za nim i tak kilometr po kilometrze. Na 5-kilometrze chciałem wyjść na prowadzenie i poprowadzić bieg, ale poczułem, że tempo jednak jest za mocne na moją aktualną dyspozycję, dlatego nadal biegłem z tyłu. Zostały 3km do mety prowadzący cały czas przyśpiesza. 7-kilometr 3:10, 8-kilometr 3:02 szybko 🔥🔥🔥 Teraz tylko to utrzymać i będzie dobrze. Idziemy krok w krok obok siebie nikt nie odpuszcza. Wychodzimy na ostatnią prostą około 600m do mety. Zaciskam mocno zęby i wychodzę na prowadzenie – lecę w trupa!!!. Lekko nie jest, ale doping rodziny, znajomych i kibiców niesie mnie niesamowicie!!. Mamy to! Wbiegam pierwszy na metę pokonując ostatni kilometr w 2:48/km 😱😱🥇😍. Jeszcze raz dziękuję Adam Putyra za bardzo dobry i szybki bieg 😊👊 Uwielbiam startować u siebie, po drodze doping wielu znajomych, a na ostatniej prostej zawsze czuję ogromne wsparcie rodziny i znajomych to daje niezłego kopa na finiszu 😁😍🔥. Dziękuję bardzo!!! ♥️

MARLENA KUROWSKA

W dzisiejszym starcie na 10 km cel miałam jeden – pobicie życiówki na tym dystansie, która do tej pory wynosiła 46.37 min. Udało się to z nawiązką, bo czas który osiągnęłam na mecie to: 44.27, przy okazji bijąc także mój rekord na 5 km. Sam bieg ogólnie zleciał mi bardzo szybko, a pogoda dzisiaj zdecydowanie sprzyjała szybkiemu bieganiu😊

JACEK ZGŁOBICKI

IX Jeleniogórska Dziesiątka była małym sprawdzianem formy . Wybiegane 8 miejsce w open i życiówka 36:50 poprawiona o ponad dwie minuty 😊 Jestem mega zadowolony . Podziękowania dla Karkonosz Running Team jesteście najlepsi 😊 no i dla tego najważniejszego Darek Kruczkowski dzięki piękne trenerze ☺️😎

SŁAWEK MEREDYK

Cel przeżyć 🙂 

Patrząc logicznie wstecz i do przodu oczekiwań na bieg nie miałem, chciałem dobiec do mety – aleeeee pewnie wiecie jak to jest póki nie zawiążesz butów i nie staniesz na starcie masz inne myśli, a jak poczujesz już klimat imprezy wtedy zaczyna się zabawa. I chyba dlatego nadal biegam. 

W grudniu 2019 roku moja kilkuletnia przygoda z bieganiem rozbiła się o mur, mur choroby, której kilku lekarzy nie było w stanie zdiagnozować, a podawane antybiotyki nie pomagały. Choroba niosła kolejne spustoszenia w moim organizmie a bieganie odeszło na bardzo dalekie tory, bo ważniejsze stało się życie. Wtedy wyprawa do sklepu była wyzwaniem.

Mamy czerwiec 2021 trochę czasu minęło i smak medalu na mecie smakował wyjątkowo, smakował jak zwycięstwo. Mimo że czas pozostawia bardzo dużo do życzenia to wróciła przyjemność z biegania i rywalizacji. 

No i jeszcze drużyna która po biegu nie rozchodzi się do domu tylko czeka na siebie wzajemnie, rozmawia ze sobą i wspiera to bardzo dobra opcja 😉