Search Menu

Polak Węgier dwa bratanki

19 lutego 2019

Jak większość moich klubowiczów nie wiem od czego zacząć, żeby napisać swoją relację z obozu na Węgrzech. Więc, po długich przemyśleniach jak to ugryźć, postanawiam zacząć od początku. Zaczęło się pod koniec 2018 roku, kiedy trener zaproponował kolejny obóz, tym razem na Węgrzech. Pomyślałem sobie, że to dobry pomysł, bo na Węgrzech jeszcze nigdy nie byłem a jak większość ludzi lubię zwiedzać. Zwiedzanie i wspólne zagraniczne wypady z Karkonosz Running Team są mega! Kto nie był, niech żałuje 😉 Trenowałem cierpliwie przed naście dni i w końcu przyszedł dzień wyjazdu. Wyjazd był na spokojnie, bez pośpiechu. Ekipa z mondeo z moimi babeczkami na pokładzie przemieściła się z Polski poprzez Czechy, Austrię wprost do Heviz, miasta na Węgrzech. Przyjechaliśmy bezpiecznie, zameldowaliśmy się, zakwaterowaliśmy w pokojach i ruszyliśmy na pierwsze kilometry biegowe żeby rozruszać zastałe kości i zapoznać się z okolicą.

Następne dni były już mocniejsze w pierwszych, porannych sesjach treningowych, drugie były spokojniejsze. Żeby nie było, że Kruczkowski każe tylko biegać, jeść i spać 😉 to muszę dodać, że były też spotkania integracyjne ( zabawa w kalambury, wspólne wypady do kawiarni na kawkę i ciasto, były wyprawiane urodziny w salce konferencyjnej i wiele innych śmiesznych sytuacji). Śmiechu co nie miara.

Mieliśmy też zapewnioną odnowę biologiczną w jeziorku termalnym, które dawało się wyczuć z daleka, zabawy i śmiechu było sporo ( no sorry ale my już tak mamy ). Mieliśmy też wycieczkę biegową z pięknymi widokami i piękną słoneczną pogodą. Biegaliśmy jak orientaliści, szukając wież widokowych, żeby napawać się krajobrazem i nawdychać świeżego, węgierskiego powietrza. Było jezioro Balaton, był też stadion, który w necie miał tartan, a jak się okazało był tartan XX w. hahaha ( błota z majtek jeszcze nigdy nie wyciągałem 😉

Węgierskie posiłki? Hmm… otóż szału nie robiły, dlatego zjadałem zaledwie po trzy porcje i średnio 8 kawałków ciast 😉  Z tego miejsca, czyli z Polski pozdrawiam życzliwie Panie, którym nie podobało się, że sportowcy wysokiej klasy rolują się na korytarzu i śmieszkują sobie jak to mają w zwyczaju i poszły do Pana z pretensją, że niby głośno. Brak czasu, żeby opisać wszystkie odczucia z wyjazdu z Karkonosz Running Team, po prostu zbyt dużo się dzieje. Po przebiegnięciu sporej ilości kilometrów, po zrobionej mocnej robocie, po kupieniu pamiątek i tamtejszych trunków pora wracać do domów, żeby odpocząć. Oczywiście, po dotarciu do domów musiał spłynąć meldunek do trenera, że jesteśmy cali i zdrowi ( trener chyba przypomniał sobie swoją starą pracę hi hi 😉 ) Pozdrawiam i dziękuję osobom z KRT za mega wyjazd i do zobaczenia na innych wspólnych obozach sportowych, w sumie już nie mogę się doczekać kolejnego! Bajo ::
Sorki za opis ale nie jestem wieszczem, jak Adam.M 😉