RZEŹNIK

Podobno jest takie powiedzenie, że w Bieszczady się jedzie raz a potem się już tylko do nich wraca i to z różnych powodów. Cisna i szlak Bieszczadzki to główna arena festiwalu Rzeźnika w dnia 15-18 czerwca. To właśnie w to miejsce i na ten bieg wraca wielu biegaczy albo po to by się zmierzyć z kolejnymi dystansami albo rozprawiać się ze swoimi dotychczasowymi wynikami. Tak też zrobił dzisiejszy bohater Łukasz, nasz klubowy góral. Wystartował na dystansie 52 km a my z zaciśniętymi kciukami czekaliśmy na pomiar czasu na pierwszym odcinku. I tak pierwsze 15 km super, Łukasz biegł spokojnie, meldując się w czołówce najlepszych zawodników. Pomiar wskazał 5 msc z niewielką stratą do trzeciego zawodnika. Pełni emocji, dmuchając mocno w kropkę na ekranie śledziliśmy przebieg rywalizacji. Zaniepokojeni brakiem międzyczasów na kolejnym punkcie zastanawialiśmy się co się stało ale dotyczyło to wszystkich, więc wprawdzie niecierpliwie ale z nadzieją wypatrywaliśmy przesuwającej się kropki. Nagle yes, yes, yes. Ufff kamień z serca, na 41 km Łukasz melduje się na 3 miejscu i ponownie emocje, bo już tak niewiele a zarazem najtrudniej, jeszcze „tylko” 5 km pod górę a potem zbieg. To, że Łukasz wytrzyma to jasne, to że pobije swój czas też ale czy uda się dowieźć do mety 3 miejsce. Walczy, choć jest coraz trudniej. Po zaciekłej walce z sobą, z dokuczającymi skurczami, z czasem 5:48:05 Łukasz przeciął linię mety zajmując ostatecznie 5 lokatę open i1 w kategorii. Sam Łukasz był jednak zadowolony, cel powrotu na Rzeźnika osiągnięty a dodatkowo ;”Bardzo serdecznie wszystkim jeszcze raz dziękuje. Fajne było ściganie z młodszymi i szybszymi. Dużo nie zabrakło i jeszcze im pokaże że stary człowiek i może 🤪😊”

Brawo.