Search Menu

Siechnicka piątka

4 czerwca 2018

W ostatni weekend odnotowaliśmy po raz kolejny sporo sukcesów. Jak zawsze postaramy się choć w małym skrócie, to jednak przybliżyć jak wyglądały nasze poczynania. Tym razem zaczniemy od Grześka i Ani 🙂

Grzesiek

02.06.2018 w Siechnicach odbyła się już 9 edycja biegu. Do wyboru były dwa dystanse: 5 i 10 km. Trasa jest płaska, bez dużej ilości zakrętów, płaska, więc idealnie nadaje się na sprawdzian szybkości – czytaj bicie życiówki. Jedyne, co nie sprzyja dobrym wynikom to godzina startu. W tym roku ze względu na temperatury start został przesunięty na 20:00 (z godzin popołudniowych). Dodatkowo rozgrywane były też biegi dla najmłodszych i tych trochę starszych dzieci, więc wszyscy przy rodzinnym wyjeździe mogli być zadowoleni. Do Siechnic mamy mniej niż 10 km, więc wybraliśmy się do biura zawodów relatywnie późno. Po zaparkowaniu samochodu szybciutko pędzimy do biura zawodów, aby zdążyć odebrać pakiet a tu po drodze kolejni znajomi biegacze, Przemek z córką, Asia z rodziną, cała grupa znajomych. Z każdym kilka słów, a czas ucieka. Ponaglam Anię, udało się – jesteśmy na sali sportowej i odbieramy pakiety. Potem pozostaje już tylko rozgrzewka i na start. Temperatura ciągle wysoka pomimo tego, że już prawie 20:00. Powoli zaczynamy się ustawiać na starcie, tutaj widzę jednego z kibiców, który tuż za barierkami stoi i „sączy” piwo, które było w pakiecie – ludzie to sobie pożyją w sobotę, brakowało tylko grilla. A my tutaj już gotowi do startu, ciekaw jestem czy piwko było chłodne? Start się troszkę przesunął, więc zawsze był plan awaryjny, że jakby czas był kiepski to zawsze można by zrzucić winę na organizatora, że niby mięsnie się wychłodziły – tak dla trenera. Po starcie mocno do przodu, tempo mocne, równe, lekki kryzys na 3 km, ale po nawrotce widzę Anię, która dopinguje do walki, czwarty km szybszy niż trzeci, a piaty szybszy niż czwarty, na mecie czas 20:21 – jest nowa życiówka pomimo wysokiej temperatury. Nasz team KRT wypadł bardzo dobrze, na cztery startujące osoby na dystansie 5 km trzy poprawiły życiówkę, a Asia wygrała swoją kategorię. Przemkowi troszkę zabrakło, ale dodatkowo walczył z alergią, więc i tak było super. Niektórzy znajomi wykręcili niezłe wyniki…. Pod kątem tętna, najlepszy wynik to 230, widać tutaj też można bić życiówki (ach te zegarki).

Ania

Biec czy nie biec? Oto jest pytanie….

Takie pytanie zadawałam sobie przez cały tydzień poprzedzający bieg. Gorąc i duchota ostatnich dni niestety nie sprzyjały treningom i dodatkowo odezwały się problemy zdrowotne, z którymi borykałam się przez sezon jesienno-zimowy, trochę mniej nasilone, ale jednak. Nogi jak z ołowiu, kręgosłup doskwiera i jeszcze od tych wątpliwości biegowych rozbolała mnie głowa😉 Suma summarum postanowiłam wystartować i podejść do startu jak do porządnego treningu. Bieg w sobotę o 20:00, więc przez cały dzień i głowa zajęte sprzątaniem, praniem, zakupami… Prognoza pogody nie była zbyt optymistyczna – gorąco i burza wisiały w powietrzu. Start się opóźnił o około 10 minut, ale nie było to zbyt uciążliwe bo w gronie znajomych biegaczy, nawet tego nie odczułam. Odliczanie i start. Dość ciasno na początku, bo startowaliśmy z dość wąskiej alei przed szkoły w Siechnicach. Jak się trochę rozrzedziło zaczęłam biec dość szybkim tempem. Przez moment zastanawiałam się czy dam radę utrzymać taką prędkość, mimo tego, że zdecydowałam się na krótszy dystans. Kilometry uciekały, wspaniali kibice dodawali skrzydeł a ja nie czułam zmęczenia. Ostatni zakręt i meta. Zegar stop i jest życiówka na 5 km, poprawiona o prawie 50 sekund. Bardzo jestem zadowolona, szczególnie, że utrzymałam stałe tempo przez wszystkie kilometry a ostatni to nawet nieznacznie przyspieszyłam😊. Jest się z czego cieszyć, bo to taka moja ”pięta Achillesowa” – niesiona emocjami zaczynam szybkim tempem a potem brakuje mi siły. Chciałabym za ten, wydawać by się mogło, mały, ale jednak ważny dla mnie sukces, podziękować Trenerowi. Za odpowiednie treningi, rady, trzymanie w ryzach biegania odpowiednim (czytaj: nie za szybkim) tempem, „ochrzany”, uwagi i właściwy powrót na ścieżki biegowe po problemach zdrowotnych😊

DZIĘKUJĘ TRENERZE!!!

Pozdrowienia z Siechnic