Ślężański tym razem z tarczą

Zanim o Półmaratonie Ślężańskim……  Po udanym starcie na 10 km na początku marca i euforii z tym związanej osiemnastego marca na City Trail przyszedł zimny prysznic. 5 km w Lesie Osobowickim dało mi się we znaki i ledwo doczłapałam do mety w czasie pozostawiającym wiele do życzenia.  Mimo chłodnej głowy i zapewnień trenera, że nic się nie stało, ta nieudana piątka podcięła mi skrzydła i do startu w Sobótce podchodziłam z dużą rezerwą, niepewnością i zwątpieniem w swoje możliwości.  Tym bardziej, ze dystans półmaratoński nie jest dla mnie celem na wiosnę, a dłuższe spokojne wybiegania kończyłam w tym roku maksymalnie na osiemnastym kilometrze.  Ale Półmaraton Ślężański to taka tradycyjna inauguracja sezonu biegowego, więc jak nie jak tak:)  W dniu startu stres odpuścił, zapewne za sprawą pięknej pogody i mnóstwa pozytywnych i uśmiechniętych  znajomych, których spotkałam na miejscu.  Na starcie stanęłam bez założeń o co chciałabym powalczyć. Jedynie ze wskazówkami Darka jak rozłożyć siły i jak podejść do tego startu. Ale generalnie improwizacja 🙂  Początek spokojny, czekam na rozciągniecie się biegu. Po trzecim kilometrze robi się luźniej, można biec swoje. W miarę rozwoju wydarzeń upewniam się w przekonaniu, że jest dobrze, zachowując jednocześnie zdrowy rozsądek. I tak do końca najdłuższego podbiegu na całej trasie. A tam wita mnie piosenka “Gonna Fly Now”  (z filmu “Rocky”). Mam “gąsiora”:) Lecę w dół na maksa. Gdy na półmetku wyliczony w głowie prognozowany czas dotarcia na metę, przy założeniu słabszej drugiej połowy, okazuje się lepszy od życiówki dostaję skrzydeł. Mijani kolejni znajomi biegacze, zazwyczaj lepsi ode mnie, to dla mnie dodatkowy motywator. I jest tablica “Sobótka”, ale ona oznacza dla mnie zawsze w tym biegu najgorszy odcinek. Już witasz się z gąską, a tu jeszcze dwa delikatne podbiegi. Dają mi w kość,  ale w głowie jest myśl, że uda mi się połamać 1:45, więc tego się trzymam i walczę do końca!!!  Ostatecznie 1:43:32, czyli życiówka połamana o 3 minuty!!!

Już wiem jak zainauguruję wiosnę w przyszłym roku 🙂