Tomek w Swarzędzu

Ciężka trasa i wysoka temperatura🔥… tak komentowało większość uczestników 6. Bieg 10km Szpot Swarzędz. Dla mnie dzisiejszy zawody to pozytywny bodziec do dalszej walki💪 i okazja do spotkania się ze starymi Znajomymi z biegów. Wystrzał z armaty 🔫💣i zaczynamy… Pierwsze metry to szaleństwo!😲 Szybko skorygowałem tempo zdając sobie sprawę, że po 3’30” to póki co dyszki nie przebiegnę😅. Po drugim kilometrze utworzyła się fajna grupa z którą przebiegłem do połowy dystansu. Na półmetku zegar wskazał 18’21” czyli szacowany wynik 36’40”. To dużo szybciej niż zaplanowaliśmy z Trenerem. Spokojnie, tylko bez szaleństw… po chwili na przód stawki wyszła Patrycja, która goniła Karolinę (Karolina Górna) walcząc o trzecie miejsce open. Idealna okazja na utrzymanie tempa. Na 8 kilometrze podbieg na most. W głowie tylko myśli, aby utrzymać to tempo. Przede mną Tomek Kramski, wiedząc jaki godny wynik nabiegał w maratonie w Warszawie (2:46) ruszyłem w pościg. Ostatni podbieg i mijam Tomasza, teraz z górki… puszczam nogi. W głowie jeszcze tylko okrążenie na bieżni i koniec! Mój Rywal nie odpuszcza i wychodzi przede mnie i finiszuje. Jak to?😞😒 Nie ma koła na bieżni😲, a nie ma😂😉😅!No to ruszam w szaleńczy pościg. Tym razem się nie udało, przespałem. Ostatni kilometr w 3’26”, całość 36’40” dało mi to piąte miejsce w M35 i open 40/2473. Cel założony z Trenerem zrealizowany w 100%, pierwszy mój udany występ dla Karkonosz Running Team oraz spora dawka motywacji do dalszych treningów.💪👍