Warto pomagać :)

“I jak tu nie biegać”

Dzisiaj dzień wolny od pracy ale nie od treningu 🙂 .  Miało być spokojnie,  wspólnie z Sylwią umówiłyśmy się na trening, rozbieganie kilkanaście kilometrów, tylko jak to pogodzić, wiedząc, że nieopodal organizowany jest bieg z charytatywnym przesłaniem. Organizowany przez biegaczy, co oznacza, że będzie super. Upał niesamowity, żar z nieba i przybywszy do parku po 3 km biegu, z niedowierzaniem patrzyłyśmy jak przybywa chętnych do udziału w biegu.  Początkowo w planie było wrzucić coś do puszki i zrobić swój trening, Sylwia nawet ciasto upiekła na ten cel.  Jak zobaczyłam ilu biegaczy, znajomych twarzy postanowiło pobiec to i we mnie obudziła się myśl, a może jednak pościgać się troszkę, ale tylko troszkę bo mnie trener udusi 🙂 . Stało się… pętelka niecałe dwa kilometry, mimo skwaru poszło całkiem dobrze. Pierwsze miejsce open kobiet i bardzo miła dekoracja z rąk Marzeny Kipiel-Sztuki czyli Kiepskiej.


Sylwia natomiast “pilnowała” środkowej strefy i miała za zadanie doprowadzić grupkę biegaczy do mety i kontrolować, by nikt z tej grupy nie próbował nawet wyprzedzić kolejnej koleżanki Ani, która dzisiaj postanowiła prowadzić tę część peletonu biegaczy.  Na koniec jeszcze fota ze “Strongmenkami” i menami.


Impreza super udana i jak na taki upał bardzo liczna, numery startowe kupiło 370 osób. Brawo. A dalej… no właśnie tuż po biegu, kolejne kilometry, bo przecież zaplanowany  trening trzeba dokończyć. I tak dokończyłyśmy trening z poczuciem dobrze wykonanej roboty, miło spędzonego czasu i delektowałyśmy się znakomitymi lodami.  Warto POMAGAĆ….

Pozdrawiamy Ela i Sylwia