Search Menu

Wings for Life – czyli “biegnę bo chcę”

9 maja 2017

Już po raz drugi brałam udział w tym biegu i stwierdzam, że ta impreza nie ma sobie równych, budzi ogromne emocje, zwłaszcza kiedy nic nie musimy. My po prostu chcemy. Jedyny taki bieg na świecie. Fenomenem jest to ile serca i zdrowia wszyscy wkładają w ten bieg. Do Poznania dotarłyśmy z Jadzią i ze znajomymi dość wcześnie, bo o ok. 9 rano, toteż miałyśmy trochę czasu na załatwienie formalności w biurze zawodów, potem ścianka (wiadomo 🙂 ) i poszukiwanie gwiazd sportu i telewizji. Udało się zbliżyć do Joasi Jóźwik, Adama Małysza i Moniki Pyrek. Wychodząc z biura zawodów,  z babskiej ciekawości oczywiście podeszłyśmy do miejsca, gdzie odbywał się test butów marki PUMA a polegał na najszybszym pokonaniu odcinka kilkunastu metrów, oczywiście pod górę.

Za uczestnictwo bonus w postaci skarpetek a co godzinę można było wygrać dobrej klasy słuchawki. Cóż robić, za namową znajomych (oni też się zabawili) wystartowałam w tych ambitnych zawodach. Jak się okazało po pełnej godzinie, mój wynik okazał się wygrany. Tak podbudowana dobrą formą sportową :), pobudzona i nagrodzona oczekiwałam na start. Ogromny telebim tuż obok linii startu pokazywał na bieżąco relacje z pozostałych krajów świata, czułyśmy ciarki na plecach i bynajmniej nie z powodu zimna, mimo, że pogoda nie rozpieszczała. Jako, że trener absolutnie zabronił szaleństwa a ja obiecałam posłuszeństwo, w planie miałam przebiec nie mniej niż w ubiegłym roku czyli przynajmniej 19 km a najlepiej półmaraton. Biegło się znakomicie, noga „podawała” także dystans 19 przeszedł do historii a ja biegłam dalej. Za chwilę 20 km, potem 21 a ja dalej w trasie. No  i co robić Trenerze? Biegnę dalej 22 km i dalej nic, 22,5 km przejechały rowery, za nimi motory z okrzykami, że meta tuż. Mogłam zwolnić spokojnie ale gdzie tam, przecież ja lubię finisze, no więc ile sił w nogach, myślę fajnie będzie dokręcić do pełnego kilometra. Najpierw w zasięgu wzroku miałam flagę z oznaczeniem 23 km a potem „szyderczy” uśmiech Małysza w samochodzie i przez tubę wykrzykiwane imiona biegaczy, którym już dziękujemy. Na uwagę zasługuje postawa poznaniaków, mnóstwo kibiców, a kierowcy stojący w korkach, w związku z zamkniętymi ulicami wychodzili z aut i aktywnie kibicowali biegaczom.

 Jeśli ktoś zapyta czy warto tam biec – absolutnie tak !!!