WOREK MEDALI

Kolejny weekend rozpoczął się dla nas gradem medali. Nasi zawodnicy mierzyli się dziś na różnych dystansach od najkrótszych do ultra, jedno co je łączy to fakt, że nie były to biegi typowo uliczne. Sobota zaczęła się jeszcze w nocy. Kiedy większość ludzi przewraca się na drugi bok, kolejny z naszych utrasów stanął na starcie Mistrzostw Polski Masters w ramach Festiwalu Biegowego w Piwnicznej na dystansie 100 km. Łukasz Szopa, bo o nim mowa debiutował na tak długim dystansie i zrobił robotę znakomicie. Na pierwszym punkcie kontrolnym zajmował 19 miejsce. W miarę upływu kilometrów, mimo, że po drodze wiele się działo Łukasz przesuwał się o kolejne pozycje, zajmując ostatecznie 14 lokatę i w kategorii Masters M 40 -1 miejsce. Jesteśmy ogromnie dumni, wiemy że Łukasz osiągał już sukcesy na długich dystansach ale na tak długim poraz pierwszy. Sam Łukasz nieco sponiewierany ale jednak szczęśliwy wyznał nam :. ” Dziękuję Wam za trzymanie kciukasow 😁👍. Powiem Wam, że dzisiaj dzień wywrotek i skręceń kostek, 3 razy leżalem. Mam wybity duży palec u nogi, podkręcone dwie kostki i jak nigdy nie mogłem, zbiegać, taki ból 😁.”

Tymczasem w Bolkowie w biegu z Zamkiem w tle, Jagoda Durkalec, Marlena Kurowska i Jacek Zgłobicki na dystansie 7 km zgarnęli co można, nie tylko zajęli odpowiednio 1 i 2 drugie miejsca open ale zainkasowali nagrody finansowe. Tak to można biegać.

Dokładnie w południe Ania Mędoń i Ryszard Tarłowski podpisali listę obecności w Legnickim Polu, gdzie na dystansie niespełna 6 kilometrowym i crossowej trasie powalczyli o dobre lokaty. Rysiek po walce z młodzieżą ostatecznie zajął 4 miejsce open i I w kategorii a Ania była bezkonkurencyjna w kategorii a 8 open.

Znamy poczucie humoru Ani i jej lekkość pióra. W takim też tonie jest jej relacja z dzisiejszego startu. “… Ale co tu pisać?! Nudy Panie… same nudy!
Biegłam sobie i biegłam… Tej w czerwonych galotkach nie mogłam dogonić… Tą w zielonej koszulce przegoniłam… Pod górę się zasapałam… Z góry popędziłam żwawiej… Gorąco było! Wiatr wiał w paszczę! Nogi wyginały się na polnych kamieniach! Fuj!

Był też konik, który prowadził biegaczy ze startu do mety. Ale niestety Ryszard Tarłowski nie zna zasad i przegonił klaczkę na drugim kilometrze! 😱

Byli rycerze, strażacy, piękne medale na mecie i mięso w posiłku regeneracyjnym! 🤮 I znowu musiałam głodem przymierać! Ciężkie jest życie weganki!

Takie oto atrakcje były na Biegu po Legnickich Polach, gdzie byłam ósmą kobietą na mecie, a pierwszą w kategorii K50.
Jak to cudownie być starym człowiekiem i za każdym razem stawać na podium! 😆
Biegajta starzy ludzie!!! 🏃‍♂️🏃‍♀️🏃🏃‍♀️

Serdecznie gratulujemy.