ZGARNĄĆ PULĘ

Kolejny weekend możemy zaliczyć do niezwykle udanych. Zawodnicy KRT dosłownie i w przenośni rozbili bank. Dzisiaj było wszystko: wygrane i miejsca na pudle open, w kategoriach, niezwykłe życiówki. Na początek zacznijmy od Strefowych Biegów Żarowskich. Tu na dystansie 5 km ścigały się Jagoda Durkalec i Gabriela Tołwińska-Trzeciak. Do trzeciego kilometra Jagoda bardzo dzielnie dotrzymywała kroku prowadzącej zawodniczce, jednakże ta okazała się nieco mocniejsza w drugiej części dystansu. Ostateczne Jagoda po znakomitym biegu zajęła 2 lokatę open z czasem 19:17. 4 miejsce open i 1 w kategorii w tym samym biegu z czasem 21:48 wywalczyła Gabrysia. Chwilę później na dystansie dwa razy dłuższym rywalizację rozpoczęła Katarzyna Choma. Od początku uplasowała się na 3 pozycji open. Tym razem musiała uznać wyższość rywalek, które dzisiaj były poza zasięgiem, niemniej znając Kasię dała z siebie tyle ile dzisiaj mogła i tyle ile było potrzebne. Są takie biegi, w których nie czas a miejsce jest bardziej istotne. 3 miejsce open i czas 42:01 to na dzisiaj spełnienie oczekiwań.

Jeszcze emocje dobrze nie opadły a my już dostajemy telegram ze Świerzawy, bo tam na starcie zameldowali się Ania Mędoń i Ryszard Tarłowski. Ania miała dziś biec maraton w Warszawie, jednak doznała kontuzji, niegroźnej jednak na tyle dokuczliwej, by zrezygnować ze startu na królewskim dystansie. I znowu bieg udany. Do kompletu dorzucają dwa 1 miejsca open. Brawa za walkę i szukanie alternatyw. Sama Ania relacjonuje to w charakterystycznym dla niej stylu : “Bieg Świerzawy to był bieg na otarcie łez, bo dziś miał być Maraton Warszawski, ale kontuzja wykluczyła mnie z udziału. Śledziłam jednak poczynania znajomych na królewskim dystansie i postanowiłam wystartować chociaż na 5,5 kilometra. Najwyżej noga odpadnie! Nie odpadła! Bieg ukończyłam! Uciekałam takiej jednej w kitce i czarnych spodenkach na tyle skutecznie, że zajęłam pierwsze miejsce open wśród kobiet. Pierwszy raz w życiu!
Zatem łzy obeschły, frajda była, a ja jeszcze pokażę temu maratonowi! Za rok… Ale się na pewno odegram!”

Tymczasem również dzisiaj w 3 etapie Leśnego Oleśnickiego Maratonu na Raty nasz klubowy ultras Łukasz Szopa poraz kolejny okazał się bezkonkurencyjny zajmując 1 msc open na dystansie ćwierć maratonu. Łukasz ma szansę w grudniu na wygranie całej edycji biegu.

Wisienką na torcie i długo wyczekiwanym startem był występ Krzyśka Tschircha i Michała Ilkiewicza w Warszawie w ramach Maratonu Warszawskiego w mocno obsadzonym biegu New Balance na 5 km. Na połówce dystansu Krzysiek szedł ” łeb w łeb ” z drugim zawodnikiem a emocje sięgały zenitu. Czy wytrzyma to tempo do końca, wszyscy bowiem liczyli na złamanie dotychczasowej bariery 15 minut. Podobnie Michał, dzisiaj miał za zadanie zawalczyć o nowy PB łamiąc 17 minut. Chłopaki dali z siebie wszystko, Krzysiek w euforii biegu, Michał z nieco odciętym tlenem, mniej więcej od 3 kilometra ale na mecie wow….!!! Jest mega wynik Krzysiek 1 open PB czas 14:46 a Michał 13 open i PB 16:56. Zrobili to choć każdy po swojemu 😊 sam Krzysiek określił bieg jako nie do opisania. No więc, co się nie da opisać to sobie wyobrazimy.

My jesteśmy pod wrażeniem i czekamy na więcej. Wielkie Brawa 😊😊😊